Świat bez cenzury

DEMONICZNY SEKS I ZJAWISKO PARALIŻU SENNEGO.

Opowieści o napaściach istot nie z tego świata rzadko zamieszczają poważne czasopisma. Jesienią 1995 roku w “The Guardian” napisał o wyspie Zanzibar leżącej w Afryce Wschodniej. Autor, Chris McGreal, opisywał w nim budzącą przerażenie historię krążącą na Zanzibarze. Głównym jej bohaterem był straszliwy demon, znany wśród lokalnej społeczności jako ”Popobawa”, który nocą paraliżował i seksualnie napastował mężczyzn.

Nazwa demona wywodzi się z języka suahili i oznacza “nietoperz i skrzydło”. Popobawa opisywany jest jako istota mała, karłowata, o jednym oku pośrodku głowy, spiczastych uszach, skrzydłach podobnych do skrzydeł nietoperza oraz ostrych pazurach lub szponach. Miejscowi mówią, że w nocy ukazuje się wieśniakom z Zanzibaru i kiedy zostaną sparaliżowani, dokonuje na nich gwałtu. Wiadomo, że Popobawa częściej atakuje mężczyzn niż kobiety i ma szczególną skłonność do dokuczania osobom, które wyrażają sceptyczny stosunek co do jego istnienia.

Jeden z naocznych świadków, rolnik Mjaka Hamad, długo nie wierzył w istnienie Popobawy. Nadszedł jednak moment, gdy pewnej nocy zbudził się i stwierdził, że jest sparaliżowany. “Początkowo brałem to wszystko za sen – opowiadał. – Później zacząłem mieć dziwne odczucia. Coś mnie przygniatało. Nie mogłem pojąć, co się ze mną dzieje. Miałem wrażenie, że krzyczę. W rzeczywistości nie mogłem wydać z siebie żadnego dźwięku. Wydawało się, że śnię. Po chwili jednak uzmysłowiłem sobie, że przybył Popobawa z zamiarem wyrządzenia mi strasznej krzywdy – czegoś w rodzaju aktu seksualnego. Wiadomo, że z mężczyznami postępował on znacznie gorzej niż z kobietami” (C. McGreal, Zanzibar Diary, artykuł w “The Guardian”, 2 października 1995.). Mjaka Hamad był bardzo strapiony swoim doświadczeniem. Jak podkreślono w artykule, był tylko jedną z licznych ofiar Popobawy, które opowiedziały o swoich przeżyciach, począwszy od lat siedemdziesiątych obecnego stulecia. Niektóre z nich znalazły się nawet w szpitalu z zadrapaniami, siniakami i połamanymi żebrami.

Opowieść o Popobawie przypomniała mi inną historię o seksualnie aktywnym demonie, którą czytałem kilka lat wcześniej. W marcu 1990 roku panika ogarnęła Tajlandię, Singapur i Malezję. Wielu zdrowych mężczyzn znaleziono wówczas w łóżkach martwych z płucami pełnymi krwi. Przeprowadzone przez rząd tajski badania wykazały, że w ciągu trzech minionych dziesięcioleci podobną śmiercią zginęło około 800 mężczyzn z Azji Południowo-Wschodniej. W podobnych okolicznościach umierali mężczyźni w tak odległych krajach jak Arabia Saudyjska, Chiny i Stany Zjednoczone. Stan ten określono mianem “nagłego, niespodziewanego nocnego syndromu śmierci”. Uważano, że jest on najprawdopodobniej związany z pewną formą wirusa.

Jednak w północno-wschodniej Tajlandii wieśniacy przedstawili własną wersję wydarzeń. Sądzili, że podobne zgony należy przypisać przedbuddyjskiemu duchowi Pi. Duch ten, pod postacią spragnionej seksu wdowy, wyruszał nocą na poszukiwanie nowych mężów. Kiedy Pi napotykała obiekt zainteresowania, paraliżowała go, a następnie gwałciła. Niekiedy jako trofeum zabierała ofierze genitalia, czasami zaś zdarzało się, że ofiara umierała ze strachu. Panika ogarnęła cały region. Mężczyźni zaczęli ubierać się i malować jak kobiety w nadziei, że uda im się oszukać Pi. Inni zawieszali ogromne falliczne wizerunki na swoich domach oraz w świątyniach wierząc, iż odwrócą w ten sposób uwagę złego ducha.

Najprawdopodobniej opowieść o Pi została stworzona lub przyswojona z folkloru w celu wyjaśnienia dziwnych przypadków “nagłego, niespodziewanego syndromu nocnej śmierci”. Nagłe zgony często usiłuje się wyjaśnić działaniem złych duchów. Na przykład żydowski demon seksualny Lilith jest zazwyczaj oskarżany o śmierć niemowląt (nagły syndrom śmierci w łóżeczku), a wielu współczesnych protestantów demonstruje swą moc uzdrawiania ludzi poprzez wypędzanie z nich demonów. Relacje dotyczące Pi, które mówią o tym, że duch jest w stanie paraliżować i gwałcić mężczyzn, są jednak bardziej interesujące. Zjawisko paraliżu wiąże te przypadki z demonem Popobawy z Zanzibaru, również unieruchamiającym swoje ofiary, zanim zacznie je seksualnie napastować. Czy jest zatem możliwe, aby oba demony były w rzeczywistości jednym i tym samym, chociaż opisane przypadki wydarzyły się na dwu przeciwnych brzegach Oceanu Indyjskiego?

Jednym z najbardziej frustrujących problemów przy badaniu zjawisk nadprzyrodzonych jest fakt, że wiele z nich ogranicza się do określonych części świata, a nawet wybranych kultur. Na przykład widzenia Błogosławionej Marii Dziewicy spotyka się niemal zawsze w społecznościach katolickich, w tym odłamie chrześcijaństwa, gdzie oddaje się Jej największą cześć. Takie zjawiska osadzone w kulturze nastręczają wiele trudności badaczom, którzy próbują je zrozumieć i nadać sens światu dziwnych i pozornie niemożliwych zdarzeń. Czy sam fakt, że część zjawisk nadprzyrodzonych jest ograniczona do pewnych rejonów świata lub posiada związek z określonymi wierzeniami religijnymi, może oznaczać, iż stanowią one po prostu wytwór społeczności, w których się pojawiły? Sceptycy udzielą na to pytanie odpowiedzi twierdzącej, a okultyści się z tym nie zgodzą.

W przypadku Popobawy i Pi mamy najwyraźniej do czynienia z podobnym zjawiskiem pojawiającym się w dwóch różnych częściach świata i nie związanych ze sobą kulturowo społecznościach. Jest możliwe, że to zwykły zbieg okoliczności. Znalazłem też jednak wzmiankę o “szarym duchu” w Wietnamie. Duch ten paraliżuje w podobny sposób śpiące ofiary, a następnie próbuje je udusić. Ponadto w Hongkongu istnieje zjawisko znane jako “gnębienie przez ducha”, charakteryzujące się dokładnie takimi samymi symptomami, za które tradycyjnie obciążano winą istoty nadprzyrodzone.Takie przypadki wydają się dowodzić, że paraliżujące i dokonujące gwałtu demony nie są jedynie osadzonym w kulturze zjawiskiem, jakie pojawiło się zupełnie niezależnie w różnych częściach świata. Aby ostatecznie tę tezę udowodnić, należy odszukać więcej podobnych przykładów, zwłaszcza w rejonach leżących poza granicami Azji i Afryki. Okazało się, że nie sprawia to wielu trudności.

Demoniczny seks.

Opisane wyżej przypadki istot nadprzyrodzonych dopuszczających się seksualnego napastowania ograniczone są do odległych części globu. Ponadto pochodzą przeważnie z nie najlepiej udokumentowanych relacji, które przekazywano sobie z ust do ust, zanim zostały wydrukowane. Gdyby było to zjawisko globalne, występujące w każdej kulturze, z logicznego punktu widzenia wzmianki o podobnych wydarzeniach powinno się spotkać również w bardziej zurbanizowanych regionach świata, zwłaszcza w Europie i w Ameryce Północnej. Wiara w demony nie jest szczególnie rozpowszechniona w tych częściach świata, a zabobony i zjawiska nadprzyrodzone nie wywierają tak znacznego wpływu na ludzkie życie, jak ma to miejsce w wiejskich społecznościach Azji i Afryki. Istnieją jednak pewne wierzenia w zjawiska nadprzyrodzone bardzo silnie zakorzenione w krajach rozwiniętych. Jedno z nich dotyczy duchów i nawiedzanych przez nie domów.

Począwszy od lat siedemdziesiątych XX wieku pojawiło się wiele opowieści o ludziach w Europie i Ameryce, przeważnie kobietach, zgwałconych w nocy przez duchy. Ze względu na swoje zainteresowania gromadziłem relacje o napaściach duchów w domowym archiwum. Kiedy pewnego razu dokładnie je przestudiowałem, zdumiało mnie wyjątkowe podobieństwo między tymi pojedynczymi przypadkami a demonami Pi oraz Popobawy. Podobnie jak w Azji i w Afryce, duch przybywa nocą, paraliżuje ofiarę, często siada jej na piersi, by następnie rozpocząć seksualne napastowanie. W druku pojawiło się setki przykładów upiornego seksu. Było ich tak wiele, że “Fortean Times” określił to zjawisko mianem “upiorofilii”.

Była pielęgniarka Gili Philipson z Liverpoolu twierdziła, że w ciągu dziesięciu lat pomiędzy 1984 a 1994 rokiem była seksualnie molestowana przez ducha. Ataki miały miejsce nocą. Budziła się sparaliżowana i widziała siedzącą na niej zakapturzoną postać z szarą, pomarszczoną skórą. Czuła, że monstrum ją przygniata, a nie była w stanie nawet krzyczeć, żeby przyciągnąć uwagę śpiącego obok męża. Kierując się radą dwóch specjalistów od zjawisk nadprzyrodzonych, zaczęła uczęszczać na kurs relaksacyjny i zauważyła, że ataki stały się mniej częste. W końcu duch przestał ją nawiedzać.

Inny przypadek miał miejsce w 1994 roku i dotyczył Jill Cook z Blackpool w Anglii. Twierdziła ona, że w ciągu czterech miesięcy została wielokrotnie zgwałcona przez niewidzialną istotę, która przemawiała do niej, kładła się na niej, a następnie dotykała jej części rodnych, zanim ostatecznie ją zgwałciła. Specjaliści od parapsychologii zaangażowani w próby usunięcia gwałcącego ducha powiedzieli pannie Cook, że została zaatakowana przez inkuba – demona uwodzącego kobiety w czasie snu, i radzili, by umieściła w sypialni przedmioty elektryczne, aby zablokować w ten sposób wysyłane przez demona “sygnały psychiczne”. Nie wiemy jednak, jaki przyniosło to rezultat.

Opowieści o duchach seksualnie molestujących ludzi stale się mnożą. Kobieta, która usiłowała rozwinąć swoje zdolności metapsychiczne, obudziła się pewnego razu i stwierdziła, że jest “całkowicie sparaliżowana […] i powoli się dusi, nie będąc w stanie nic na to poradzić”. Miała świadomość, że jest z nią w łóżku niewidzialna istota. Nie mogła jednak się poruszyć ani przywołać na pomoc męża.

Najsłynniejsze opowieści o duchach nawiedzających domy zawierają również wzmianki o duchach seksualnie napastujących ludzi. Pod koniec lat osiemdziesiątych obecnego stulecia w Pensylwanii pojawiły się relacje o “hałaśliwym duchu Smurlu nawiedzającym domy”. Mówiło się w nich o mężczyźnie, który został sparaliżowany, a następnie zgwałcony przez odrażającego demona kobiecego, natomiast jedną z jego córek najwyraźniej zaatakował starożytny męski demon znany jako inkubPrasa brukowa określa je mianem “lubieżnych” duchów, a psychologia New Agę oraz chrześcijanie nazywają demonami.

Podobne przypadki stawały się niekiedy kanwą filmu. Horror pod tytułem The Entity (Istota) traktuje o kobiecie, która została narażona na serię napaści seksualnych dokonywanych przez niewidzialnego ducha (scenariusz został podobno oparty na autentycznych wydarzeniach). Nakręcono również filmy o domu nawiedzanym przez poltergeista Smurla. W tym wolnym od zakazów cenzury obyczajowej, celuloidowym stuleciu nakręcono wiele filmów grozy, które wiążą duchy z seksualnością.

Większość przypadków zgwałcenia przez duchy charakteryzuje niemal identyczny przebieg. Ofiara zazwyczaj znajduje się w łóżku i jest przeważnie kobietą, która spędza noc samotnie (nie oznacza to, że mężczyźni nie podlegają napaściom, ale zwykle o tym nie opowiadają. Zupełnie odwrotne zjawisko zachodzi w przypadkach azjatyckich i afrykańskich, gdzie relacje z tego typu wydarzeń zdawali tylko mężczyźni). Kobieta budzi się przestraszona i ma świadomość czyjejś obecności w pobliżu; może słyszeć odgłos kroków lub szmery kogoś poruszającego się w pokoju. Czuje się sparaliżowana. Zdaje sobie wkrótce sprawę, że duch wchodzi do jej łóżka. Często opisuje to w ten sposób, że jakiś ciężar ją przygniata i zaczyna dusić. W tym momencie duch inicjuje dotykanie ofiary, co niekiedy prowadzi do otwartej napaści seksualnej. W rzadkich wypadkach ofiara czuje oddech ducha, rozpoznaje jego zapach lub nawet go widzi. Te charakterystyczne cechy mają wiele wspólnego z relacjami o napaściach dokonywanych zarówno przez Pi, jak i Popobawę; sugerują, że pomiędzy tymi przypadkami istnieje silny związek.

Gwałt zadany przez ducha jest wyraźnie zjawiskiem amerykańskim i europejskim, ześrodkowanym na zachodniej tradycji duchów zmarłych. Gdy połączy się je z przypadkami Pi i Popobawy, rozszerza to pod względem geograficznym zjawisko gwałtu dokonywanego przez podobnego typu istoty nadprzyrodzone na wszystkich zamieszkanych kontynentach naszej planety. Ogół tych symptomów (paraliż, ciężar na piersiach, nocne ataki i seksualne napastowanie) sugerują, że przypadek Pi, Popobawy oraz gwałtów, jakich dopuszczają się duchy, są jednym i tym samym zjawiskiem. Ale czy może istnieć prawdziwa istota nadprzyrodzona, która zdolna jest atakować mężczyzn i kobiety w każdym punkcie naszego globu?

Fakt, że napaści te przypisywano stworzeniu o skrzydłach nietoperza, spragnionemu seksu demonowi wdowy, sukubowi lub inkubowi, złośliwym poltergeistom i różnym rodzajom duchów sugeruje, że chociaż ludzie przeżywają zasadniczo to samo doświadczenie, jego przyczynę interpretują w zależności od kulturowych i indywidualnych wierzeń. Ani we wschodniej Azji, ani na terenie wschodniej Afryki tradycja duchów (w zachodnim rozumieniu tego słowa) nie jest rozpowszechniona, toteż winą za tego typu doświadczenia obciąża się demona, którego postać jest bardziej związana z tradycyjnymi wierzeniami kulturowymi. Z dokładnie odwrotną sytuacją mamy do czynienia na Zachodzie, gdzie wiara w demony i złe istoty nadprzyrodzone jest stosunkowo nieznaczna. Natomiast wielu ludzi wierzy w duchy, zjawy i poltergeisty. Może to wyjaśniać, dlaczego omawianym doświadczeniom nadaje się inne nazwy w różnych częściach świata, ale rzuca słabe światło na autentyczne eksperymenty. Jest zupełnie możliwe, że wkrótce znajdziemy klucz do wytłumaczenia podobnych zjawisk, a stanie się tak dzięki pracy jednej osoby, mianowicie Davida Hufforda.

Nocne wiedźmy.

Na początku lat siedemdziesiątych obecnego stulecia młody naukowiec David Hufford był od niedawna pracownikiem Wydziału Folkloru Memorial University na Nowej Fundlandii. W owym czasie wyspa ta pozostawała w znacznej izolacji od stałego lądu Kanady. Nieliczna ludność – jak zauważył Hufford – była bardzo przesądna i niezachwianie wierzyła w istoty nadprzyrodzone. Wkrótce po przybyciu na wyspę uczony zdał sobie sprawę ze znaczenia tradycji folklorystycznej wśród lokalnej społeczności. Wierzono tam w istnienie “starej wiedźmy”. Prześladowała ona nocą zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Swą nadprzyrodzoną mocą paraliżowała upatrzone osoby, następnie próbowała je udusić lub, co zdarzało się rzadziej, seksualnie napastowała.

Hufford bardzo się tym zainteresował, toteż zaczął przeprowadzać badania. Zgromadził setki przykładów aktów agresji starych wiedźm, z których każdy posiadał te same podstawowe, charakterystyczne cechy. Oto typowa opowieść pewnego studenta: “Śnisz i czujesz, że coś cię przygniata. Nie jesteś w stanie nic zrobić, możesz tylko krzyczeć. Ludzie wierzą, że umrzesz, jeżeli nie zdołasz się obudzić” (D. J. Hufford, The Terror that Comes in the Night – An Experience-Centered Study of Supernatural Assault Traditions, University Pennsylvania Press, 1982, s. 2.)

Termin “stara wiedźma” wywodzi się z wierzenia o istnieniu czarownicy, starej i brzydkiej kobiety, która w tajemniczy sposób paraliżuje ofiary, następnie siada im na piersi i dusi. Do ataków niemal zawsze dochodzi nocą. Na terenie Nowej Fundlandii przekonanie to jest szeroko rozpowszechnione i wzbudza wielki strach.

Kiedy Hufford rozpoczął badania nad zjawiskiem starej wiedźmy, sądził, że zabierze mu to kilka miesięcy, tymczasem praca trwała dziesięć lat. Rezultaty jego badań, na których ten rozdział w znacznym stopniu się opiera, zostały następnie opublikowane w książce The Terror that Comes in the Night (Postrach, który nawiedza nocą). Publikacja należy do najlepszych i najbardziej wyczerpujących prac badawczych na ten temat. Hufford zebrał setki przykładów ataków starych wiedźm na terenie Nowej Fundlandii, a później z całego świata. Dokonywał obserwacji i przeprowadzał badania historyczne. Gdy je zakończył, zjawisko starej wiedźmy zostało udokumentowane wyjątkowo dokładnie. Jego rezultaty zapewniają klucz do przypadków demonów i duchów dopuszczających się napaści seksualnych. Hufford w następujący sposób definiuje atak starej wiedźmy:

1. obudzenie się (lub doznania tuż przed zapadnięciem w sen);

2. słyszenie i/lub zobaczenie czegoś, co wchodzi do pokoju i zbliża się do łóżka;

3. uczucie ugniatania klatki piersiowej i duszenia;

4. niemożność poruszania się i wydania z siebie krzyku, dopóki ofiara nie wyzwoli się z uczucia paraliżu.

Hufford zauważył, że obok obwiniania za ataki istot nadprzyrodzonych, mieszkańcy Nowej Fundlandii odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obciążali również niestrawność, zaburzenia krążenia krwi lub połączenie obu tych czynników jednocześnie. W swojej książce przedstawił wiele pochodzących z pierwszej ręki przypadków ataków starych wiedźm. Informacji o nich dobrowolnie udzielili mu zakłopotani lub nieśmiali ludzie, którzy nigdy nie opowiadali nikomu o swoich przeżyciach. Następujący przypadek jest klasycznym przykładem wywiadu przeprowadzonego przez Hufforda z 24-letnią kobietą “Pat”:

Leżałam w swoim łóżku. Była późna noc. Leżałam na plecach, kiedy usłyszałam wyraźne szmery […] pomyślałam, że to istota płci męskiej. Chwilę później poczułam niewiarygodny ciężar na piersi, jak gdyby ktoś położył na niej wielki głaz […] ktoś ścisnął rękami moje gardło […] pamiętam, że było ciemno, a ten ktoś miał czerwone oczy.

Następna opowieść pochodzi od “Carol”, młodej studentki, która – jak sądziła – mieszkała w domu nawiedzanym przez duchy:

Leżałam […] w łóżku, w pokoju światło było zgaszone, ale paliło się w korytarzu. Gałka u drzwi poruszyła się i pomyślałam, że to wiatr od okien […] drzwi otworzyły się […] ale nie widziałam, żeby ktokolwiek wszedł. Następnie spojrzałam w kierunku wejścia i dostrzegłam tam jasną, błyszczącą istotę. Coś bardzo mglistego. Gdy tylko to zobaczyłam, poczułam paniczny strach. Nie byłam w stanie się poruszyć. Strasznie się bałam. Byłam zupełnie sparaliżowana. Usłyszałam “hhhhhhhhhhh-hhhhhhhh”, ciężki oddech i pomyślałam “O mój Boże!”. Próbowałam trzeźwo myśleć […] i mówiłam sobie “To pies! To przecież pies! Albo ja! To ja oddycham!”. Toteż wstrzymałam oddech, ale ktoś nadal oddychał. I nagle oddychanie ustało. Coś podeszło do łóżka i przeszło za moimi plecami. Wytężałam wzrok, żeby to coś zobaczyć, ale nie chciałam poruszyć głową, ponieważ wiedziałam, że kiedy tak postąpię, znajdę się bardzo blisko zjawy. Nie byłam w stanie znieść tej myśli. No cóż, po prostu – nie mogłam się poruszyć!.

Podobieństwa zachodzące między zjawiskiem starej wiedźmy, którym zajmował się Hufford, a wcześniejszymi przykładami gwałtów dokonanych przez Pi i Popobawę są oczywiste. We wszystkich tych przypadkach występuje ofiara budząca się w nocy z uczuciem paraliżu i świadoma czyjejś obecności w pokoju. Większość ludzi widzi, słyszy lub czuje obecność istot nadprzyrodzonych. Niektórym nawet istoty te włażą do łóżek, siadają na piersi i dotykają ich, zwykle w sposób seksualny.Relacje z pierwszej ręki, takie jak incydenty z Popobawą i niektóre przypadki gwałtów dokonanych przez duchy, różnią się w nieznacznym stopniu od opowieści osób, z którymi przeprowadził wywiad Hufford. Na przykład jedna z ofiar Popobawy tak opisała swoje doświadczenia: “Zbudziłem się sparaliżowany, chwilę później zacząłem odczuwać obecność obcej istoty. Coś mnie przygniatało”. W innym przypadku gwałtu zadanego przez ducha ofiara słyszała:

…ciężkie kroki na drewnianych schodach […] drzwi do sypialni otworzyły się i te same kroki skierowały się w stronę łóżka […] nikogo nie widziała, ale wyczuwała czyjąś obecność w pokoju. Następnie poczuła gorący oddech na twarzy, kiedy coś niewidzialnego wsunęło się pod kołdrę obok niej. Później poczuła ciężar na swoim ciele i gorący oddech na ustach […] nie mogła wydobyć z siebie żadnego głosu i zupełnie oniemiała ze strachu. Oddech nieznanej istoty stawał się coraz szybszy. W Sally wzbudziło obrzydzenie obłapywanie i obmacywanie jej ciała (“Spectral!”, nr 5, s. 15.).

Każdy z tych opisów mógłby znaleźć się wśród świadectw zebranych przez Hufforda, a dotyczących ataków starej wiedźmy. Niemal nie ulega dla mnie wątpliwości, że stara wiedźma Hufforda jest dokładnie takim samym doświadczeniem jak inne związane z niezidentyfikowanymi istotami i wyraźnie wskazuje na szerokie geograficzne rozprzestrzenienie tego zjawiska.

Praca Hufforda polegała między innymi na przebadaniu ludzi mających kontakt ze starą wiedźmą. Stwierdził on, że 15 procent populacji doświadczyło klasycznych symptomów napastowania przez starą wiedźmę. Liczba ta wskazuje, że jedna osoba na sześć ma za sobą doświadczenie ze starą wiedźmą lub gwałtem zadanym przez ducha. Tak więc podobnych osób jest znacznie więcej niż tych, które twierdzą, że widziały duchy, UFO lub potwory żyjące w jeziorach, czy też doświadczyły jakichkolwiek zjawisk paranormalnych, łącznie z telepatią.

Po ustaleniu powszechności występowania i określeniu charakterystycznych cech przypadków napaści dokonywanych przez istoty nadprzyrodzone następną oczywistą czynnością, jaką należy podjąć, jest próba znalezienia przyczyny tych zjawisk. Duża liczba identycznych przypadków w różnych kulturach świata oraz fakt, iż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z podobnych doświadczeń, które mają za sobą inni, sugeruje, że incydenty te nie są spowodowane zażywaniem narkotyków, oszustwem lub wyobraźnią; noszą znamiona całkowitej autentyczności. Nie jest też możliwe, by były wytworami danej kultury, ukształtowanymi w taki sam sposób jak pewne zjawiska paranormalne, na przykład wizje objawień Najświętszej Marii Panny, ponieważ pojawiają się w wielu kulturach i mają rzetelne świadectwo historyczne.

Biorąc pod uwagę prawdziwość tych doświadczeń, najistotniejsze staje się następujące pytanie: Czy są one spowodowane przez autentyczną istotę nadprzyrodzoną, która zamieszkuje w każdej części świata, czy też istnieje inne wyjaśnienie, nie mające nic wspólnego ze zjawiskami paranormalnymi? Dowody świadczące na korzyść zjawiska starej wiedźmy oraz innych nocnych napaści istot nadprzyrodzonych są w rzeczywistości oparte na dosyć słabych podstawach. “Istoty” opisywane w relacjach pochodzących z wielu części świata znacznie się między sobą różnią. Co więcej, istoty nadprzyrodzone wydają się odzwierciedlać kulturalne lęki panujące w społeczności, której członkiem jest dana ofiara. Mieszkańców Nowej Fundlandii prześladuje stara wiedźma, obywateli Ameryki i Europy nawiedzają duchy zmarłych, a Afrykańczyków dziki, hybrydowy demon. Sugeruje to, że opis napastującej istoty nadprzyrodzonej jest nieświadomym wyrazem indywidualnych i kulturowych lęków oraz wierzeń. Ludzi na Zachodzie straszą duchy, wobec tego doświadczają ataków duchów; mieszkańcy Afryki boją się demonów, toteż widzą Popobawę. Podobnie, jak przekonamy się o tym później, w przeszłości doświadczenia ze starymi wiedźmami mylnie utożsamiano z wampirami, czarownicami, diabłami i innymi wzbudzającymi przerażenie istotami nadprzyrodzonymi cieszącymi się popularnością w danej epoce. To odzwierciedlenie wewnętrznych lęków sugeruje psychologiczne pochodzenie różnego typu doświadczeń związanych z występowaniem zjawiska starej wiedźmy.

Nigdy nie istniał żaden fizyczny ani prawny dowód świadczący o przypadku gwałtu dokonanego przez istotę nadprzyrodzoną. Może to być spowodowane tym, że żadna z tego typu spraw nie trafiła do sądu (jak można bowiem oskarżyć ducha o napaść seksualną, a tym bardziej osadzić go w więzieniu?). Podobnie jednak żadna ze spraw, o których czytałem, nie oferuje niezależnie zweryfikowanego dowodu fizycznego. Nie istnieje dowód seksualnej penetracji zarówno mężczyzn, jak i kobiet, brak typowych śladów fizycznej albo seksualnej napaści. Czy jest zatem możliwe, by wraz ze ścisłym powiązaniem pomiędzy wierzeniami kulturowymi i typem ataku istoty nadprzyrodzonej potrzebne było jeszcze wyjaśnienie o charakterze bardziej psychologicznym?

Paraliż senny i halucynacje hipnopompiczne.

Doszukiwanie się wyjaśnień psychologicznych dla wytłumaczenia zjawisk nadprzyrodzonych jest sprawą ryzykowną, która często kończy się polemiką. Podczas gdy wielu psychologów dostrzega analogie między osobliwymi zjawiskami i znanymi procesami umysłowymi, istnieją zawsze wyjątki od reguły przyczyniające się do powstania wielu wątpliwości. Zatem w celu wyjaśnienia we właściwy sposób doświadczeń związanych ze zjawiskiem starej wiedźmy oraz innych podobnych przypadków konieczne jest odszukanie psychologicznie zbadanych podobnych przykładów.

Należy pamiętać, że doświadczenia związane ze zjawiskiem starej wiedźmy lub gwałtami dokonanymi przez ducha (podobnymi do opisanych wcześniej) nie są wyrywkowymi lub rzadkimi wydarzeniami, lecz szczegółowymi, zmysłowymi doświadczeniami, które mogą trwać przez kilka minut. Kiedy już ofiara jest zdolna poruszać się lub krzyczeć, napaść ustaje. Najbardziej  naturalnym wyjaśnieniem byłoby stwierdzenie, że ofiara śni. Biorąc jednak pod uwagę podobieństwo opisów, wydaje się mało prawdopodobne, aby dokładnie ten sam sen śniło tysiące osób. Także większość ofiar, łącznie z szeregiem tych, z którymi przeprowadzałem wywiady, próbuje za wszelką cenę przekonać nas, że zdarzyło im się to po obudzeniu, a nie podczas snu. Omawiane doznania miały z pewnością bardzo realistyczny przebieg dla przeżywającej osoby, która czuwa później godzinami, obawiając się zasnąć, by nie doszło do powtórzenia aktu molestowania.

Dziwne doświadczenie przydarzyło się pisarzowi Peterowi Hustonowi. Kiedy mieszkał wraz z żoną na Tajwanie, przeżywał wiele stresów związanych z pracą. Szczególnie niepokoiło go niedawne zainstalowanie przez żonę telefonu, co przyczyniło się do finansowego obciążenia rodziny. Pewnej nocy wstał i przechadzał się po pokoju. Nagle stwierdził, że nie jest w stanie się poruszyć. Poczuł ciężar na piersi. Były to klasyczne symptomy napaści starej wiedźmy. A oto co zdarzyło się innym razem, także w nocy:

Zbudziłem się i nie mogłem uczynić żadnego ruchu. Stwierdziłem, że kabel telefonu oplata mi ciało i śmiertelnie poraża prądem elektrycznym. Po pewnym czasie wrażenie minęło. Ponownie mogłem się poruszać, ale byłem skonfundowany i wyprowadzony z równowagi. Złościło mnie, że żona nie zauważyła, iż drżę na całym ciele i cierpię z powodu strasznego przeżycia. Poczułem się jeszcze bardziej zmieszany, kiedy stwierdziłem, że kabel od telefonu znajduje się daleko, po drugiej stronie pokoju. Było zatem fizyczną niemożliwością, aby mógł oplatać moje ciało ( P. Huston, Night Terrors, Sleep Paralysis, and Devil Stricken Demonic Telephone Cords from Hell, “Skeptical Inquirer”, 17 (3), 1992, s. 65.).

W opisie tym znajdujemy podobne cechy charakterystyczne jak w atakach diabłów, a jednak tym razem Hustona nie napastowała istota nadprzyrodzona, ale martwy przedmiot, który nie mógł go dosięgnąć, niezależnie od okoliczności. Dowiadujemy się, że zanim nastąpił atak, ofiara przeżywała znaczny stres i martwiła się o koszt miesięcznych rozmów telefonicznych. Sugeruje to, że wszystko, czego Huston doświadczył, było pewną formą paniki, jakiej większość z nas doznaje podczas zdawania egzaminów lub rozpoczynając nową pracę. Przywodzi to na myśl, że napaści starej wiedźmy są w znacznym stopniu powiązane ze stanem umysłu danej osoby – należałoby jednak zadać sobie pytanie, czy tego rodzaju doświadczenie istotnie można wytłumaczyć w ramach czysto rozumowego procesu.

Hufford uważał, że kluczem do rozwiązania tego zagadnienia są dwa mało przestudiowane i niedostatecznie zrozumiałe senne zaburzenia, zwane paraliżem sennym oraz hipnagogicznymi halucynacjami, z którymi zetknął się w okresie, gdy prowadził badania na terytorium Nowej Fundlandii. W ciągu dwóch dziesięcioleci, jakie minęły od czasu wydania badań Hufforda z terenu Nowej Fundlandii, mogliśmy dowiedzieć się znacznie więcej o tych dwóch zaburzeniach snu. Wielu parapsychologów i innych komentatorów zjawisk paranormalnych, łącznie ze mną, jest przekonanych, że Hufford ma rację, utożsamiając napaści starej wiedźmy z tymi zaburzeniami.

Pierwsza kliniczna diagnoza paraliżu sennego została przedstawiona przez Silasa Weir Mitchella w 1876 roku, lecz skutki tego zjawiska musiały być już znane i dyskutowane wcześniej. Znajduje to odzwierciedlenie w szeregu dziewiętnastowiecznych tekstów, łącznie – co najbardziej zadziwiające – z napisanym w 1851 roku Moby Dickiem. Powieść zawiera opis klasycznego przypadku paraliżu sennego u jednego z bohaterów, Ishmaela. Kliniczna definicja paraliżu sennego opisuje osoby, które budząc się stwierdzają, że przez pewien czas nie są zdolne poruszyć żadną częścią ciała oprócz oczu. Stan ten trwa od kilku sekund do kilku minut. Są w stanie poruszyć się dopiero wówczas, gdy doprowadzą do skurczu jakiegoś małego mięśnia. Z chwilą dokonania takiego wysiłku stan paraliżu zostaje przerwany, a dotknięte nim osoby mogą znowu normalnie się poruszać.

Ta sytuacja wyraźnie koreluje z opisem stanu paraliżu doświadczanego w większości wypadków podczas ataków starej wiedźmy, gwałtów dokonywanych przez duchy, a także, rzecz jasna, Popobawy, zanzibarskiego demona o skrzydłach nietoperza. Aby rozwikłać przyczyny paraliżu sennego, a także fakt powiązania tego zjawiska z tradycją napastowania seksualnego przez istoty nadprzyrodzone, musimy najpierw zrozumieć coś niecoś ze skomplikowanej natury ludzkiego snu.

Wciąż jeszcze nie wiadomo, dlaczego ludzie muszą spać. Jeżeli jednak nie prześpimy od czterech do dziesięciu godzin na dobę, jest wielce prawdopodobne, że odbije się to niekorzystnie na naszym samopoczuciu. Gwiazdor rockowy Keith Moon stwierdził kiedyś, że podczas jednej ze swoich hulanek przez osiem dni nie kładł się spać. Zdarzyło mi się kiedyś nie przespać zaledwie jednej nocy i nie było to przyjemne doświadczenie. Sama myśl o tym, w jakim stanie znajdował się Keith Moon po ośmiu dniach bez snu, napawała mnie przerażeniem.

Niezbędny jest dla nas nie tylko mocny sen. Potrzebujemy też równowagi pomiędzy określonymi rodzajami snu. Chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy, przebieg snu można podzielić na serie różnych faz, które powtarzają się cyklicznie. Ze względu na cele naszych dociekań można powiedzieć, że istnieją dwa zasadnicze rodzaje snu: faza REM i faza bez REM. REM oznacza “szybkie ruchy gałek ocznych”. Określenie to przyjęto w latach pięćdziesiątych obecnego stulecia, aby opisać widoczne skurcze mięśni gałek ocznych podczas fazy snu REM. Sen bez REM jest stanem pasywnym, który zdarza się, gdy mózg przechodzi przez kolejne poziomy nieświadomości, od płytkiego do głębokiego snu; ten rodzaj snu nas nie interesuje. Faza snu REM pozostaje jednak stanem znacznie ciekawszym i fascynującym, a jego rola w ramach procesu snu jest najważniejsza dla całego przebiegu aktu gwałtu dokonywanego przez siły nadprzyrodzone.

Wczesne doświadczenia laboratoryjne, podczas których budzono ludzi w trakcie różnych faz snu, wkrótce udowodniły, że ogromna większość procesu nazywanego śnieniem zdarza się podczas fazy REM. Spróbujmy zbudzić kogoś podczas fazy REM, a da nam żywe opisy swoich snów. Inni, obudzeni w fazie snu bez REM, będą w stanie przedstawić jedynie mgliste opisy marzeń sennych, których doświadczyli, a może wcale nie doznali. Podczas normalnego procesu snu możemy się spodziewać, że przejdziemy przez około cztery fazy REM, oddzielone od siebie o około 90 minut. Sen fazy REM jest bardzo blisko związany z doświadczeniem paraliżu sennego.

Związek pomiędzy snem REM a przypadkami gwałtu dokonanymi przez istoty nadprzyrodzone ma w pierwszym rzędzie związek z samoobronną funkcją organizmu. W czasie gdy pojawia się proces śnienia, w mózgu wytwarzany jest chemiczny hamulec, który skutecznie paraliżuje mięśnie ciała. Dotychczas nie wyjaśniono, dlaczego ciało musi pozostawać w stanie paraliżu podczas fazy REM. Prawdopodobnym wytłumaczeniem jest fakt, że dzięki temu nie zaistnieje możliwość uszkodzenia ciała w trakcie snu. W wypadkach kiedy ten proces przestaje funkcjonować, ludzie mogą wstawać i chodzić we śnie albo wykonywać w łóżku niekontrolowane ruchy. Znane są bardzo rzadkie przypadki, kiedy ludzie bili lub nawet dusili partnerów podczas snu.

Niekiedy mechanizm paraliżu funkcjonuje zbyt długo, śpiący powraca do stanu świadomości, zanim jego mózg pozwoli mięśniom ponownie się poruszać. Człowiek budzi się ze snu, ale czuje się sparaliżowany. Takiej przerażającej sytuacji pewnego razu sam doświadczyłem. Paraliż senny nie jest niczym więcej niż zachodzącą w mózgu fazą snu REM nakładającą się przypadkowo na stan mózgu w momencie przebudzenia. Laboratoryjne opisy paraliżu sennego doskonale harmonizują ze stanami paraliżu opisywanymi przez ofiary napaści ze strony istot nadprzyrodzonych.

Nie stanowi to jednak rozwiązania całego splotu problemów dotyczących zjawiska starej wiedźmy. Wiele osób doświadcza paraliżu sennego, ale nigdy nie widziało, nie słyszało ani nie doznało innych odczuć, takich jak obecność istoty nadprzyrodzonej w pokoju, co zwykle przypisywane jest starej wiedźmie bądź podobnym jej istotom. Istnieje z pewnością również inny wymiar zjawiska paraliżu sennego, który należy wyjaśnić – dźwięki, obrazy, zapachy oraz wrażenia dotykowe towarzyszące stanowi niemożności poruszania się. W tym właśnie momencie wchodzi w grę zaburzenie snu, znane jako halucynacje hipnopompiczne.

Halucynacja hipnopompiczna jest niezwykłym i niepokojącym zaburzeniem snu, które w różnym stopniu dotyka każdego z nas podczas nocnego wypoczynku. Określenie “hipnopompiczne” odnosi się do krótkiego okresu braku orientacji, jakiego wszyscy doznajemy w kilka chwil po przebudzeniu. Proces budzenia się trwa zwykle najwyżej parędziesiąt sekund, toteż mgliste, zamazane i nierealne odczucia, których wszyscy doświadczamy, są wyjątkowo krótkotrwałe. Kiedy jednak jesteśmy w stanie halucynacji hipnopompicznych, nasz mózg nadal znajduje się na “ziemi niczyjej” – pomiędzy stanem snu a całkowitej świadomości. Jest zatem możliwe, że stan snu wdziera się i miesza z naszym doświadczeniem po przebudzeniu.

Upraszczając, oznacza to, że nasze sny mogą wedrzeć się do rzeczywistości i przemieszać z autentycznymi doświadczeniami życiowymi. W ten sam sposób pojawia się paraliż senny, ponieważ mózg zapomina (lub nie może) wyłączyć mechanizmu paraliżującego ciało podczas fazy snu REM. Stąd też stan snu mózgu może utrzymywać się jeszcze po przebudzeniu, wytwarzając obrazy, odgłosy, odczucia i zapachy, których faktycznie nie ma. Wiele razy budziłem się, wierząc, że dzwoni telefon lub moja partnerka coś do mnie mówi. Kilka razy po obudzeniu się widziałem dziwne jasne światło nad łóżkiem znikające wolno w ciągu 20 sekund. Wszystkie te doświadczenia były rezultatem mojego stanu snu, jaki nałożył się na realny świat po przebudzeniu, sprawiając, że wierzyłem, iż to, co widzę i słyszę, jest prawdziwe, podczas gdy były to halucynacje hipnopompiczne.

Halucynacje hipnopompiczne mogą być związane z każdą fazą snu, od zapadnięcia w sen (wówczas są to halucynacje hipnagogiczne), poprzez różne głębsze i płytsze stadia sennego cyklu. Paraliż senny jest jednak w znacznym stopniu związany z cyklem snu fazy REM, toteż jest to rodzaj i wzór halucynacji hipnopompicznych wytwarzanych podczas tej fazy snu.

Faza REM, jak stwierdziliśmy już wcześniej, stanowi część snu, podczas której w mózgu zachodzi większość procesów marzeń sennych, dlatego każdy, kto zbudzi się w tej fazie snu, kiedy jeszcze śni, doświadczy bardziej żywych i intensywnych halucynacji hipnopompicznych, niż gdyby obudził się podczas fazy pozbawionej marzeń sennych (tzn. bez REM). Wydaje się, że tak jest w istocie. Eksperymenty laboratoryjne dowiodły, że ludzie, którzy zostali obudzeni podczas fazy snu, gdy zachodzi jeszcze proces śnienia (tzn. w fazie REM), odczuwają silny niepokój; odnoszą wrażenie, że nie są sami w pokoju, słyszą hałasy, a nawet, co zdarza się rzadziej, widzą ludzi lub przedmioty, których tam nie ma. Wielu parapsychologów zauważyło podobieństwo pomiędzy powszechnymi opisami halucynacji hipnopompicznych oraz innymi doświadczeniami paranormalnymi, łącznie z zachodzącymi poza ciałem człowieka, z duchami nawiedzającymi ofiary w nocy, nocnymi widzeniami UFO i typowymi eksperymentami dotyczącymi poltergeistów wyrzucających ludzi z łóżek. Istnieją również znaczące podobieństwa ze zjawiskiem starej wiedźmy oraz innymi doznaniami związanymi z atakami istot nadprzyrodzonych.

Niepokój i wrażenie, że w pokoju znajduje się ktoś obcy, da się porównać z pierwszymi fazami ataku starej wiedźmy. Ponieważ halucynacje hipnopompiczne stanowią formę snu na jawie, którego treść zostaje uwydatniona przez zmysły i myśli jednostki, pojawienie się uczucia paraliżu w przypadku ataku starej wiedźmy może się jedynie przyczynić do nasilenia halucynacji. Wiemy, że charakter ataku określają wierzenia i niepokoje trapiące danego człowieka. Ten fakt tłumaczy zaatakowanie Petera Hustona przez kabel telefoniczny. Europejczyków prześladują duchy, a Afrykańczyków demony. Jeżeli ktoś zbudzi się sparaliżowany w przekonaniu, że w pokoju znajduje się niewidzialna osoba, wówczas wierzenie kulturowe jednostki sprawi, że ta niewidoczna istota stanie się faktycznie jej najgorszym sennym koszmarem, czyli duchem, demonem lub wiedźmą. Ofiara dozna wówczas uczucia paraliżu. Innym powszechnym lękiem, którego doświadczają zarówno mężczyźni, jak i kobiety, staje się możliwość fizycznej napaści bez szans obrony. Właśnie ten lęk połączony z uczuciem nacisku na klatkę piersiową prowadzi do halucynacji hipnopompicznych oraz wrażenia, że istota nadprzyrodzona wchodzi do łóżka ofiary lub siada jej na piersi.

Innymi słowy, halucynacje hipnopompiczne w połączeniu z paraliżem sennym odzwierciedlają bardzo rozpowszechniony lęk wypływający z obawy, że w nocy znajduje się z nami w pokoju obca istota. W okresie dzieciństwa większość z nas obawiała się jakiejś dziwnej istoty mieszkającej pod łóżkiem lub w kredensie. Te dziecięce lęki znajdują odbicie w życiu dorosłym w formie niepokoju przed intruzami włamującymi się do domu podczas naszego snu lub w postaci autentycznego strachu przed ciemnością, duchami lub innymi niewidzialnymi okropnościami. W na wpół rzeczywistym świecie, tworzonym przez halucynacje hipnopompiczne, lęki te stają się aż nazbyt realne. Wierzymy, że w pokoju przebywa obca istota i chce dokonać napaści. Element nadprzyrodzony pojawia się prawdopodobnie w wyniku wierzenia jednostki oraz próby wytłumaczenia sobie, jak to jest możliwe, by pozornie niewidzialna istota mogła nas zaatakować. Kiedy zrodzi się wrażenie obecności kogoś obcego, łatwo już uwierzyć, że ten ktoś może wejść nam do łóżka lub usiąść na piersi. Wrażenia, że słyszymy odgłos kroków, widzimy zakapturzone postacie, ktoś nas dotyka lub na nas dyszy, są po prostu halucynacjami stanowiącymi wytwór mózgu, którego jedna część pogrążona jest nadal w marzeniach sennych.

Dziwne zjawisko paraliżu sennego i halucynacji hipnopompicznych może wyjaśnić wszystkie znane aspekty ataków dokonywanych przez istoty nie z tego świata. Tłumaczy również, dlaczego każda ludzka społeczność ma swoją wersję starej wiedźmy. Wyjaśnia także doniesienia o przypadkach paraliżu oraz uczuciu duszenia się i odczuwania przez ofiarę ciężaru na piersi. Halucynacje, podsycone przez niepokój, stanowią powszechne odzwierciedlenie lęków jednostki. Te z kolei oparte są na wierzeniach kulturowych.

Wszystko, co napisano powyżej, nie jest zwykłym domysłem lub nic nie znaczącą próbą wytłumaczenia w sposób naukowy zjawisk pozornie nadprzyrodzonych. Paraliż senny i halucynacje hipnopompiczne nie tylko dostarczają tych samych wrażeń, jakie prowokują ataki starych wiedźm, ale zostały również potwierdzone w laboratorium. Zdolność wywoływania zarówno paraliżu sennego, jak i halucynacji hipnopompicznych wzmacnia więź pomiędzy tymi zaburzeniami a doświadczeniem ataku istoty nadprzyrodzonej. Zjawisko paraliżu sennego i halucynacje hipnopompiczne sprawiają, że fazy REM trwają u ludzi krócej (tzn. następuje skrócenie długości czasu marzeń sennych). Odkryto, że można je powstrzymać, posługując się lekami, szczególnie fluoksetyną. Wzmacnia to przekonanie, że są one psychologicznie wytłumaczalne i możliwe do wywołania, a także do zahamowania. Podobnie jak wiele zaburzeń snu, oba te zjawiska są znacznie bardziej powszechne wśród osób nerwowych, dręczonych stanami niepokoju i przeżywających stres. Stwierdzono również, że halucynacje hipnopompiczne, które zinterpretowano później jako doświadczenie o charakterze nadprzyrodzonym, występują znacznie częściej u osób o skłonnościach do fantazjowania lub żywiących od dawna wiarę w zjawiska nadprzyrodzone.

Według badań przeprowadzonych w Ameryce Północnej, 21-62 procent ludzi twierdzi, że przeżyło przynajmniej jeden epizod paraliżu sennego; 98 procent spośród nich utrzymuje, jakoby towarzyszyły temu doświadczenia o charakterze halucynacyjnym. Badania przeprowadzone przez Hufforda na terenie Nowej Fundlandii dowiodły, że około 15 procent osób tam mieszkających doświadczyło ataku starej wiedźmy, podczas gdy testy wśród studentów w Hongkongu wykazały, że 37 procent z nich nawiedzały duchy. O atakach donosiła taka sama liczba mężczyzn jak kobiet, a wśród studentów w Hongkongu pierwszy atak następował w okresie, gdy mieli 17-19 lat. Głębsza analiza tych liczb pozwala stwierdzić, że doświadczenie to nie jest taką rzadkością, jaką początkowo mogło się wydawać.

Wiele osób absolutnie nie zgadza się z wytłumaczeniem tych doświadczeń jako zjawiska zaburzenia snu, lecz podobieństwa są zbyt bliskie, aby móc je wyjaśnić w jakikolwiek inny sposób. Jest to jeden z rzadkich przypadków w dziedzinie zjawisk paranormalnych, kiedy nauka nie tylko potwierdza, że ludzie przeżywają doświadczenie na pozór nadprzyrodzone, ale także je wyjaśnia.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *