Świat bez cenzury

CZY POZNAŁEŚ JUŻ SIEBIE ? – TYM KIM BYLI DLA CIEBIE RODZICE, DZIŚ TY JESTEŚ SAM DLA SIEBIE.

Co dzisiaj robisz? Z sobą, z bliskimi, z dalekimi, z towarzyszami życia, zabaw, pracy? Czy spędzasz dzień na pełnych codziennego trudu rutynowych tematach czy na spontanicznych rubasznych odpadnięciach od szarości zwyczajnego dnia? O czym myślisz? Co chcesz wyrazić? Co powiedzieć? Co pokazać? Żonie. Mężowi. Dzieciom. Matce. Ojcu. Szefowi. Sąsiadowi. Co Cię spotkało? Dekadę temu. Przed rokiem. Miesiącem. Tygodniem. Wczoraj. Przed godziną. Chwilą. Co Cię spotka? Za moment.

Tym kim byli dla Ciebie Rodzice, dziś jesteś Ty sam dla siebie.

Za godzinę. Jutro. Za tydzień. Za rok. Za lata. Jakie scenariusze masz na to? Jakie plany? Jaki cel ma Twoja droga? Jak chcesz do tego dążyć? Jak to się ma do bycia tu i teraz? Czy bełkot egotycznego umysłu planującego przyszłość na podstawie empirycznie zaznanej przeszłości przesłania Ci to co czujesz dziś i właśnie w tym miejscu? Co się dzieje dokoła Ciebie? Czy Mąż daje Ci czułość? Czy Żona mówi “kocham Cię”? Czy dzieci mają na ciebie rzewnie wyjebane? Czy z rodzicami łączy Cię już tylko nazwisko i wpis w dowodzie?

Czy im bardziej się starasz o swoją stabilność finansową, to tym bardziej owa będąca czasem na wyciągnięcie ręki obfitość spierdala niczym przestraszony zając na widok byłego ministra środowiska idącego przez las z flintą? Czy pierwszą rzeczą o jakiej myślisz po wstaniu z łóżka jest to kiedy znowu zaśniesz? Czy Twoje samopoczucie psychiczne można porównać do pośladków gwiazdy porno po grupowej sesji z szesnastoma studentami fizyki nuklearnej z Nigerii? Czy Twoje zdrowie można określić jednym wielkim słowem “boli”? Czy dziś znowu Twoja druga połowa doprowadziła Cię do szaleństwa i mimo że tak jej nienawidzisz, wciąż z nią jesteś w bańce “do dupy ale stabilnie”? Czy? Ale dlaczego?

Dlaczego to wszystko? Dlaczego? Dlaczego cierpisz? Dlaczego nienawidzisz?

Dlaczego nie możesz kochać? Siebie i kogokolwiek. Albo kochasz, ale Twoja miłość jest jednym wielkim nieugaszonym oczekiwaniem, że ktoś Ci da to czego sam nie masz? Że ktoś będzie Twoim plastrem. Remedium. Pielęgniarką opiekującą się okaleczonym inwalidą? Dlaczego nie potrafisz dawać? Dlaczego nie potrafisz brać? Dlaczego chcesz wciąż za dużo? I więcej. Więcej. Wciąż więcej? Dlaczego chcesz żyć czyimś kosztem.

Albo nie chcesz żyć wcale. Dlaczego gdy wyleczysz jedną chorobę pojawia się kolejna? Dlaczego rozwiodłeś się trzy razy i z kolejną partnerką odtwarzasz ten sam chocholi taniec? Dlaczego niszczysz kolejną relację, kolejną rodzinę, kolejnego partnera i dzieci ponawiając do usranej śmierci ten sam ograny schemat? Dlaczego wszyscy dokoła dybią na Ciebie? Dlaczego zły świat czyha by Cię osaczyć i zdławić? Dlaczego nie widzisz miłości, która przecież jest wszędzie wokół Ciebie? Albo widzisz ją pod postacią wykrzywionej parodii braku ukochania siebie samego?

Możesz to rozkminiać i całe życie. Chodzić po setkach specjalistów od uzdrowień, terapii, nagłego gromu z niebios i magików bioenergoterapeutów.

Tak jakby ktoś miał Tobie dać to, co jest w Tobie od dawna. Jakby ktoś miał odpowiedzieć na pytanie, na które odpowiedź jest w Tobie właśnie. Choćby wielbłąd przeszedł przez Ucho Igielne, choćby skały srały, a my się żywcem okocim, to nie dowiesz się tego od nikogo. Ode mnie także nie. Tylko od siebie samego. Terapeuta może Cię oświetlić, wskazać drogę, pokazać alternatywy, katalizować Twoją przemianę.

Ale tą przemianę musisz dokonać sam w sobie. Sam! W sobie! I większość z tej przemiany tkwi w odpowiedzi na jedno pytanie. Wystarczy zadać sobie to jedno, zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie, jakby rzekł kultowy Laska, syn Króla Sedesów z równie kultowego filmu “Chłopaki nie płaczą”. A raczej jedno pytanie rozbite na kilka mniejszych, ale równie ważnych pytań…

Kim była i jest dla Ciebie Matka? Kim był i jest dla Ciebie Ojciec? Czy widzisz Mamę w Mamie? Czy widzisz Tatę w Ojcu?

Co dostałeś od Matki w dzieciństwie? Co dostałeś od Ojca w dzieciństwie? Czego nie dostałeś wówczas od Matki? Czego nie dostałeś wówczas od Ojca? Co czujesz dziś w swoim aktualnym związku ze swoim partnerem, z tym co dostałeś od każdego z nich? Co czujesz dziś w tym związku, z tym czego nie dostałeś od każdego z nich? Kim jest dla Ciebie Twój Partner w relacjach? Co Ci daje? Czego nie daje? Co z wyżej wymienionych rzeczy możesz dać sam sobie? Czy jesteś w stanie to wszystko zobaczyć. Poczuć?

W odpowiedziach na te pytania kryje się przyczyna niemal wszystkiego czego doświadczasz obecnie. Kryje się lwia część powodów Twoich dzisiejszych sukcesów i porażek. Cała Twoja historia relacji z każdym partnerem w Twoim życiu, niczym zapisana w pamięci komputera wstydliwa historia przeglądarki. Twoje problemy finansowe. Zawodowe. Zdrowotne. Psychiczne. Miłosne. Wychowawcze. Uczuciowe. Emocjonalne. Każde zaburzenie relacji.

Z każdym z kim się spotykasz. Mężem. Żoną. Dziećmi. Rodzicami przecież. Dziadkami (ich tu w sumie nie ująłem, a oni też są bardzo istotni w tym mechanizmie). Szefostwem. Podwładnymi. Klientami. Ale głównie z najbliższymi. Z tymi na których Ci najbardziej zależy. I którzy najbardziej cierpią. I przysparzają cierpień Tobie. Wszystko tkwi w odpowiedzi na te magiczne pytania.

Czyli z grubsza rzecz biorąc tkwi głęboko w Twoim dzieciństwie i wychowaniu, głównie przez rodziców, bo to na nich zazwyczaj spoczywał ów słodko-gorzki ciężar. I tutaj jest przysłowiowy pies Twojego dzisiejszego bytowania pogrzebany. I tylko Ty sam możesz go wykopać i zbadać. Choć czasem jest oślizgły, gnijący i smrodliwy. Ale musisz to zrobić Ty sam. Nikt inny…

I gdy odpowiesz sobie na owe pytania to zazwyczaj ujrzysz to ziarno, które kiełkując dało Ci kwiaty i ciernie.

Puszczając Cię z płytkiego stawu dzieciństwa na oceany dorosłości. Pogrążonego w historii relacji ze swoimi rodzicami. Uwikłanego w losy tych, którzy zazwyczaj sami przeżyli traumę i mimochodem Ciebie jej rykoszetami obsypali. Ciebie po częstokroć patrzącego na swoich pogrążonych w problemach rodziców z góry. Z wyższością, politowaniem, pobłażaniem, protekcjonalnością.

Wszystkim tym, co tak naprawdę jest zaburzeniem rodzinnej hierarchii. I tym, co nie pozwoli Ci się rozwijać przez całe późniejsze życie. A Ty sam już zawsze będziesz się podświadomie identyfikował z programem, który od owych rodziców dostałeś i zawsze będziesz odgrywał to niszczące zapętlenie, które koniec końców powoduje że żyjąc swoim życiem żyjesz życiem ojca lub matki. A na dłuższą metę nie da rady nieść dwóch żyć. No nie da. I będziesz targał ten swój krzyż.

Dopóki nie oświetlisz jego genezy światłem Twojej świadomości. I z pokorą powiesz swoim rodzicom “Ja tak jak Ty Mamo. Ja tak jak Ty Tato. Ja jak Wy”. Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu. I wtedy lecą gromy. Otwiera się Morze Czerwone niebios. Pękają lodowe okowy. I pępowiny. I zatwardziałe serca. I przychodzi ulga. Wreszcie. I masz prostą drogę do swojego pierwotnego ja. Do siebie samego. Do swojego serca. Do stuprocentowej bezwarunkowej miłości do siebie właśnie. I to może być Twoim udziałem. Jeśli tylko tego pragniesz. Bo może to zrobić każdy. Każdy…

Autor: Ireneusz Wacławski.