Świat bez cenzury

CZY ”PLANDEMIA” MIAŁA NAS PRZYGOTOWAĆ DO NADCHODZĄCEGO ŚWIATOWEGO KONFLIKTU ?

Znany przedwojenny jasnowidz Stefan Ossowiecki zwykł mawiać, że doskonale wie o tym, że II wojna światowa wybuchnie, ale nie chce straszyć ludzi.

Współcześnie z III wojną światową jest tak, jak z jednostkową śmiercią każdego z nas. Niby wszyscy doskonale wiemy, że może się to wydarzyć w zasadzie w każdej chwili, ale na co dzień robimy wszystko, aby wyprzeć ze świadomości ten fakt. Dopóki zaś sami nie będziemy umierać, lub też nie umrze, ktoś z naszej rodziny, to do ostatniej chwili będziemy starali się o tym nie myśleć, nie rozważać jako realnego scenariusza, który będzie mieć miejsce w przyszłości.

Czy jednak możemy spać spokojnie? Sami sobie zadajcie pytanie – czy znikła główna przyczyną dwóch pierwszych wojen światowych, czyli rywalizacja o wpływy wielkich i uzbrojonych po zęby mocarstw?

Zdecydowanie NIE!

Nadal mamy blisko 200 państw narodowych na świecie, w większości z własną armią, wśród których są i te zdolne do pozbawienia życia milionów ludzi w zaledwie kilkanaście sekund.

Trudno się pogodzić ze śmiercią własnej cywilizacji. Z historycznego punktu widzenia upadek cywilizacji jest czymś zupełnie naturalnym. Przed nami upadały kolejno cywilizacje starożytnego Egiptu, Grecji i Rzymu. Każda z nich miała swój okres rozwoju, apogeum świetności oraz schyłku.  Śmierć danej cywilizacji nie była rezultatem jakiegoś pojedynczego spisku demonicznych sił, ale wynikiem splotu wielu różnych czynników lub po prostu konsekwencją wyczerpania danej formuły, która wcześniej dawała przewagę nad otoczeniem, a później stała się nieskuteczna lub wysoce destrukcyjna. Dużą rolę odgrywał w tym przypadku konserwatyzm światopoglądowy, który często uniemożliwiał przeprowadzenie niezbędnych, ratujących „życie” reform.

Niestety odnoszę wrażenie, że współcześni ludzie o konserwatywnych poglądach, którzy tak bardzo demonizują globalistów i pomysł wprowadzenia rządu światowego(NWO), boją się tak naprawdę tylko jednej rzeczy: ŚMIERCI CYWILIZACJI WIELU PAŃSTW NARODOWYCH Z WŁASNĄ ARMIĄ, które mogą w każdej chwili dosłownie zniszczyć, zanihilować się nawzajem w rezultacie wybuchu III WOJNY ŚWIATOWEJ.

Dobrze wiedzą, że jedynym następstwem takiej wojny może być wprowadzenie rządu światowego, dlatego w psychotycznym szale wymyślają co raz bardziej absurdalne teorie spiskowe, aby odwrócić uwagę od ewidentnie destrukcyjnego charakteru tej starej formuły cywilizacyjnej, do której tak bardzo się przywiązali i bez której nie wyobrażają sobie życia.

Prawdopodobnie dokładnie w ten sam sposób myśleli przedstawicieli wcześniejszych cywilizacji: egipskiej, greckiej i rzymskiej. Upadek ich cywilizacji, był końcem ich świata, końcem wierzeń, tradycji, religii i dogmatów. Przypuszczalnie wielu z nich zupełnie wypierało, nie przyjmowało do wiadomości, że ich kultura będzie musiała kiedyś zwyczajnie umrzeć z takich, czy innych powodów.

Dlatego też jeśli kiedykolwiek będziesz chciał podjąć temat III wojny światowej, to przygotuj się na to, że będziesz wyzywany od „foliarzy”, „szurów”  i „oszołomów”, a ludzie z którymi będziesz dyskutował będą wymyślać najbardziej absurdalne wytłumaczenia, chować głowę w piasek na setki różnych sposobów, byleby tylko nie brać na poważnie i wyprzeć ze świadomości to ostateczne rozwiązanie – śmierć cywilizacji, która jest w gruncie rzeczy równie prozaiczna i oczywista, jak ich własna śmierć jednostkowa.

Pandemia – pretekst, dezinformacja i odwracanie uwagi

Przypomnijcie sobie, jakie ważne wydarzenie wagi międzynarodowej bezpośrednio poprzedzało wybuch pandemii koronawirusa w Chinach.

No właśnie – zamordowanie przez USA w ramach ataku rakietowego irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Właściwie już wtedy powinna wam się zapalić „czerwona lampka”. No, ale to, że się jednak nie zapaliła w największym stopniu możemy zawdzięczać medialnej propagandzie.

Jednak nie wszyscy dali się na nią nabrać. Duża część ludzi słusznie zauważyła, że drakońskie restrykcje i zamrożenie gospodarek wielu państw, to działania totalnie niewspółmierne do skali zagrożenia, jakie powodował koronawirus. Należy wyraźnie podkreślić, iż choroba ta REALNIE ISTNIEJE, ale działania podjęte po to by zapobiegać jej rozprzestrzenieniu wydają się już na pierwszy rzut oka NIEADEKWATNE i PRZESADZONE.

Cała ta międzynarodowa akcja bardzo przypomina sceny z filmu „Życie jest piękne”, kiedy to zamknięty w obozie koncentracyjnym wraz z synem Guido próbował przekonać chłopca, że okrutna rzeczywistość jest jedynie formą zabawy dla dorosłych.

Czy nie przyszło wam nigdy do głowy, że gdyby ktokolwiek podjął kiedyś decyzję o rozpoczęciu przygotowań do III wojny światowej, to przecież nie mógłby tego ogłosić tak po prostu na konferencji prasowej, bo zostałby dosłownie „zjedzony żywcem” przez opinię publiczną, a dodatkowo spowodowałby masowe protesty antywojenne na całym świecie?

Coś trzeba było wymyśleć, a jednocześnie przygotować ludzi, w tym przede wszystkim gospodarki państw, na działanie w warunkach wojennych. Wirus posłużył jako znakomity pretekst. Być może również chodziło o to, aby rozładować napięcie po kryzysie irańskim, przekierować medialnie zainteresowanie opinii publicznej na inny tor i zagrać nieco na zwłokę, opóźniając ostateczną decyzję o podjęciu działań wojennych.

Czy aby teorie spiskowe na temat Nowego Porządku Świata, szczepionek z chipami, 5G powodującego objawy koronawirusa, Billa Gatesa, Q-anona są tak naprawdę na rękę rządzącym, ponieważ po prostu odwracają uwagę od faktycznej przyczyny restrykcji.

Zwolennicy spiskowych teorii są przekonani, że za wszystkim stoją jakieś zakulisowe tajne stowarzyszenia, iluminatów, masonów, satanistów, technokratów, globalistów ze swoim Nowym Porządkiem Światem. Tymczasem prawdziwe zagrożenie stanowi stary porządek świata z nieobliczalnymi, psychopatycznymi politykami stojącymi na czele państw narodowych. Zdejmuje to odpowiedzialność z decydentów, którzy przecież w takim układzie są tylko „marionetkami”, którym polecenia wydaje ktoś inny.

Idąc dalej –  większych podejrzeń nie wzbudziło także to, iż podczas ćwiczeń NATO DEFENDER 2020, które odbyły się w szczycie pandemii, żołnierze nie nosili wcale maseczek i nie zabezpieczali się w żaden inny sposób.

Jakieś tam wątpliwości mogła już wzbudzić późniejsza relokacja wojsk NATO z Niemiec na wschodnią flankę sojuszu(między innymi do Polski).

No, ale masowe wzywanie obywateli do wojska na przymusowe ćwiczenia wielu komentatorów tłumaczyło już „zbliżającą się dyktaturą Nowego Prządku Świata”. Jakże to wygodne dla rządzących wytłumaczenie.

Najsłynniejszy współczesny polski jasnowidz Krzysztof Jackowski zdaje się podzielać tę interpretację wydarzeń i przepowiada, iż po wyolbrzymionej medialnie pandemii, kiedy to ludzie „bali się oddychać” wybuchnie globalna wojna, która będzie trwać 3.5 roku.

Jeśli tak się faktycznie stanie, to pytanie jak długo rządzący będą „odstawiać szopkę” przed obywatelami, wmawiając im jakiegoś koronawirusa jako usprawiedliwienie wszelkich możliwych restrykcji i ograniczeń praw obywatelskich.

Zwykli ludzie niestety często przeceniają inteligencje rządzących oraz ich zdolność do podejmowania racjonalnych, strategicznych i odpowiedzialnych decyzji. Za każdym razem doszukują się w ich działaniach głębszego sensu, spisku, wielkiego planu, zakulisowych inspiracji ze strony szarych eminencji. Nie przyjmują oni do wiadomości, że podobnie jak przeciętny człowiek mogą oni działać pod wpływem emocji.

Tymczasem często nie trzeba wcale odwoływać się do teorii spiskowych, ponieważ okazuje się, że decydenci mogą być naprawdę aż tak głupi. Żadna z dotychczas prowadzonych wojen nie mała w istocie racjonalnych i utylitarnych przyczyn, a motywowana była jedynie egotyczną ambicją poszerzania swojej strefy wpływów.

Weźmy chociażby ostatni wyczyn Amerykanów – ubicie irańskiego generała wraz z całą świtą rakietą na terytorium obcego kraju.

Cóż za błyskotliwy „geniusz” strategii i dyplomacji, zważywszy chociażby na fakt, że Iran i USA nie są formalnie w stanie wojny. Z pewnością Donald Trump musiał tę swoją decyzję konsultować wcześniej z masonami, iluminatami i wszystkimi innymi, którzy rzekomo rządzą. Jednak z jego nieudolnych usprawiedliwień na konferencji prasowej wynikało, że jednak komuś się po prostu „nacisnęło” i trzeba było dorobić do tej wpadki całą ideologię żeby wyjść z tej sytuacji z twarzą.

Niestety niedługo potem „nacisnęło” się też Irańczykom, którzy zestrzelili własny samolot pasażerski biorąc go za samolot wroga. Wcześniej „nacisnęło” się również „separatystom” rosyjskim, którzy zestrzelili cywilny samolot nad Ukrainą. Tylko czekać aż „naciśnie się” komuś, kto będzie odpowiadał za wyrzutnie z głowicami jądrowymi i zginie kilka milionów ludzi w kilkanaście sekund. Może pewnego dnia ktoś będzie miał zły humor i z mizantropiczną satysfakcją w głosie krzyknie:

No, bo skoro każdy z tych ludzi prędzej czy później umrze, to dlaczego nie mogliby umrzeć razem, w jednym momencie, i nie zatruwać już więcej swoim istnieniem ziemskiego ekosystemu?

Brał to ktoś z was kiedykolwiek pod uwagę? Czy może interpretujecie świat wyłącznie przez pryzmat misternie skonstruowanych, strategicznych planów?

„Wielkie Węgry” + „Wielka Rosja” = III wojna światowa

Myślę, że o tym, iż polityka Władimira Putina, który chce odbudować Rosję w granicach z czasów ZSRR, stanowi zagrożenie dla świata nie trzeba nikogo przekonywać. No, ale już mało kto spośród geopolitycznych ekspertów dostrzega niebezpieczeństwo ze strony Węgier i Viktora Orbana. Przyjęło się bagatelizować rolę Węgier mówiąc: „och to taki mały kraj bez znaczenia, a Orban to taki prorosyjski Kaczyński”.

Tymczasem pan Orban ma bardzo ambitne plany, które umieścił nawet w programie wyborczym. Otóż chce on przywrócić dawne granice Węgier sprzed  4 czerwca 1920 roku, kiedy to zwycięskie państwa Ententy narzuciły pokonanym w I wojnie światowej i współodpowiedzialnym za nią Węgrom, traktat, na mocy którego utracili na rzecz swoich sąsiadów dwie trzecie terytorium. Więcej niż 30% Węgrów z dnia na dzień stała się obywatelami Rumunii, Jugosławii i Czechosłowacji.

Przyznam, iż chciałbym optymistycznie zakładać, że chce on osiągnąć ten cel drogą pokojową. Nie znam jednak zbyt wielu przykładów z historii, gdy jakieś państwo odzyskało bez użycia wojska dwie trzecie swojego terytorium, a państwa ościenne tak po prostu zrzekły się tych obszarów. Przypominam, iż już w czasie II wojny światowej Węgry kolaborowały z Hitlerem mając nadzieję, iż dzięki temu odzyskają utracony w I wojnie światowej status mocarstwa w ramach Austro-Węgier.

Jeśli dodać do tego, że człowiek ten od czasu epidemii koronawirusa rządzi dekretami, zupełnie tak, jak białoruski dyktator Łukaszenko, a do tego ściśle współpracuje z Rosją, pomimo przynależności swojego kraju do NATO i UE, to sprawa wygląda co najmniej niepokojąco. Rosja może bowiem chcieć wykorzystać to najsłabsze ogniwo w sieci obronnej NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, aby na zasadzie wprowadzenia do obozu wroga „konia trojańskiego”, powiększyć swoją strefę wpływów.

Pierwsze symptomy tej niebezpiecznej tendencji mogliśmy obserwować w czasie wojny na Ukrainie, kiedy to Orban w pewnym momencie wyłamał się ze wspólnych uzgodnień państw NATO w sprawie Ukrainy i poparł stronę rosyjską. Co ciekawe jego głównym argumentem była obrona interesów mniejszości węgierskiej na Ukrainie. „Wielkie Węgry” okazały się dla niego ważniejsze niż bezpieczeństwo w regionie i solidarność z innymi członkami sojuszu.

Jeden psychopatyczny dyktator, kierujący się urażonymi, imperialnymi ambicjami, to jeszcze pół biedy. No, ale synergia dwóch psychopatycznych dyktatorów, kierujących się urażonymi, imperialnymi ambicjami, którzy w dodatku należą do militarnie przeciwstawnych sojuszy(NATO i BRICS), może spowodować niezły bałagan na świecie, z III wojną światową włącznie.

Nie wiem dokładnie, co widział jasnowidz Krzysztof Jackowski mówiąc o zagrożeniu III wojną światową. We wcześniejszym artykule „Przepowiednia: KRWAWA rewolucja na Węgrzech i ZBROJNA interwencja Rosji”:

napisałem tylko o tym, co sam widziałem. W związku z tym, że wcześniej zdarzało mi się miewać sny prorocze, to postanowiłem w tym przypadku zaufać własnej intuicji. Widziałem zaś wojnę na Węgrzech z udziałem Rosji.

Nie muszę chyba dodawać, że gdyby na Węgrzech wybuchła taka wojna jak na Ukrainie lub w Syrii, to oznaczałoby to naruszenie integralności terytorialnej państw NATO, a co za tym idzie formalne rozpoczęcie III wojny światowej ze wszystkimi jej zagrożeniami, takimi jak np. nagły atak nuklearny.

Konkluzja.

Co się tak naprawdę ostatecznie wydarzy – przekonamy się w przyszłości. Warto jednak pamiętać o tym, że przed wybuchem II wojny światowej stopień dezinformacji, dezorientacji i chaosu był bardzo podobny do obecnego. Ludzie niemal do ostatniego momentu CHCIELI WIERZYĆ w to, że wojna jednak NIE WYBUCHNIE. Do ostatniej chwili wypierali rzeczywistość, a nawet obrażali się na świat. Tak, jak Stalin, który zamknął się w pokoju i nie wychodził z niego, ponieważ nie mógł uwierzyć w to, że Hitler, z którym był dogadany i związany sojuszem, zaatakował jego kraj. Prawda bywa bowiem bezlitosna, brutalna i niewygodna dla nikogo. Tak jak nóż wbity w plecy, w sytuacji, w której najmniej się tego spodziewamy.

Auror : Krzysztof Ryniec