Świat bez cenzury

ZNAMIĘ BESTII. ”CHIP – PARTY” IMPREZA NA KTÓREJ CIĘ ZACZIPUJĄ.

Każdemu, kto śledzi rozwój wydarzeń na świecie znany jest bez wątpienia termin Nowego Porządku Świata (NWO = New World OrderNovus Ordo Mundi). Termin ten, przypomnijmy, już jakiś czas temu przestał określać zmianę w międzynarodowej polityce polegającą na wdrożeniu planu Wilsona lub utworzeniu Ligi Narodów czy ONZ.

NWO to dziś przede wszystkim próba utworzenia ładu opartego na absolutnej kontroli całej populacji Ziemi przez grupę decydentów (na przykład reptilian, UFO lub członków loży masońskich), którzy tejże populacji wcale dobrze nie życzą. Może to zostać osiągnięte w następujący sposób:

  • po trzecie: poprzez propagowanie transhumanizmu (co czyniłam już ja sama na łamach „Dwutygodnika” w ramach własnego dywersyjnego projektu)
  • i po czwarte i najważniejsze z punktu widzenia niniejszego artykułu: poprzez wszczepianie ludziom czipów pod skórę oraz powszechnej ich inwigilacji za pomocą monitoringu i geolokalizacji (projekt Echelon).

Już w 1989 roku – czytamy dalej – „włoski, katolicki miesięcznik «Chiesa Viva» poinformował, że w Brukseli w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) znajduje się superkomputer, służący do oznakowania wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany BESTIĄ (Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal)”. Autor lub autorka tekstu sugeruje wyraźnie, że taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem  do tekstu z Apokalipsy św. Jana – ponurym żartem iluminatów.

Ze świadectwa na stronie poznańskiego STOP NWO dowiadujemy się także, iż wybitny kanadyjski uczony dr Patrick Fisher poinformował niedawno świat, iż w Bestii „zakodowane [jest] nie tylko nazwisko danej osoby, ale również to czym zajmowała się w ciągu swego życia, to znaczy praca, uzdolnienia, kierunek myślenia i wszystko co może być przedmiotem zainteresowania”. Każda z „oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666.

To, z kolei, jak skwapliwie uzupełnia autor (lub autorka) związane jest, rzecz jasna, z kolejnym tajnym projektem. Tym razem to LUCID (Logical Universal Communications Intractive Databank), zakładający zebranie w jednym centralnym komputerze wszystkich możliwych danych o każdym mieszkańcu naszej planety. W LUCID wymagane jest obowiązkowe posiadanie Universal Biometric Card, czyli uniwersalnej karty biometrycznej: wszczepionego pod skórę bioczipa.

W ciągu ostatnich kilku lat analitycy odnotowują coraz większe zainteresowanie technologiami przy i w ciele. Wraz z miniaturyzacją postępuje też coraz większa chęć integrowania rozmaitych gadżetów z naszym ciałem. Dowodem na to są coraz popularniejsze technologie ubieralne (wearable technologies). Niektóre z nich mają bardzo kompleksowe funkcje, jak choćby Apple Watch wprowadzony na rynek w ubiegłym roku.

Apple Watch posiada multum możliwości działania: odbiera i nawiązuje połączenia telefoniczne, mierzy różne rodzaje naszych aktywności w ramach aplikacji Workout, dokonuje płatności za pomocą Apple Pay, obsługuje portale społecznościowe w nowych, dostosowanych do jego małego ekranu apliakacjach, pomaga meldować się w hotelach, zamawiać kursy dojazdu w ramach aplikacji Uber oraz wspiera zdrowie i aktywność. Dzięki funkcji Digital Touch może nawet przesłać rytm naszego serca innym użytkownikom zegarka.Technologie ubieralne widzą i wiedzą coraz więcej.

A to, co wiedzą, mogą wykorzystywać na różne sposoby. Nie tak dawno sensację wzbudził tracker aktywności Pavlok , który nie tylko skrupulatnie monitoruje nasze działania, ale także aplikuje elektrowstrząsy za niewykonanie zadań, które sami sobie postawiliśmy.

Pavlok – nazwany tak, rzecz jasna, na cześć Iwana Pawłowa – aplikując elektrowstrząsy, obiecuje nauczyć układ limbiczny (czyli tzw. „stary mózg” człowieka) szybkiego znielubienia nawyków, które chcielibyśmy u siebie wyeliminować: przesiadywania na Facebooku, objadania się słodyczami, uzależnienia od nikotyny czy alkoholu. Co więcej, obiecuje, iż dokona tego w raptem cztery, pięć dni. Tyle wystarczy, by pozbyć się natrętnych przyzwyczajeń. Przynajmniej na jakiś czas.

2 lata temu Firma Three Square Market z Wisconsin zorganizowała coś, co nazwali „imprezą chipową” dla swoich pracowników w River Falls, wszczepiając technologię mikrochipów swoim pracownikom, podczas swoistej imprezy, jest to pierwsza amerykańska firma, która to zrobiła.

Pracownicy małej firmy z Wisconsin wstrzyknęli sobie w ręce mikroczip wielkości ziarenka ryżu, przechowujący wszelkiego rodzaju dane – od prawa jazdy i medycznych kart identyfikacyjnych po dane logowania do komputerów.

Źródło : https://www.dwutygodnik.com/