Świat bez cenzury

ŻYJEMY W ŚWIECIE OFIAR I OPRAWCÓW – GWAŁT WOJENNY JAKO NARZĘDZIE DEKONSTRUKCJI SPOŁECZEŃSTWA.

Wielu badaczy konfliktów zbrojnych uważa, że przyzwolenie na przemoc seksualną jest jednym z narzędzi prowadzenia wojny, które ma dodatkowo sterroryzować i upokorzyć podbite społeczeństwo.

Przykłady używania gwałtów jako narzędzia prowadzenia wojen znajdujemy już w starożytnych wytycznych dla armii rzymskich, chińskich, japońskich oraz mongolskich. Dopiero w 1993 uznano gwałty wojenne za zbrodnię przeciwko ludzkości. W trakcie konfliktów ofiary nie mają praktycznie szans na dochodzenie sprawiedliwości i pomoc – często dochodzą do tego czynniki rasowe – najeźdźcy często uważają się za lepszych i mających prawo dominacji.

Jest to jedna z okrutniejszych wojennych tortur.

Okalecza fizycznie, stygmatyzuje osoby doświadczające przemocy we własnym środowisku, zostawia trwałe urazy emocjonalne i psychiczne, których nikt nie próbuje nawet oszacować. Pomyślmy co dzieje się dalej. Dzieci urodzone z gwałtów są stygmatyzowane przez własne środowisko i wychowywane w poczuciu wykluczenia ( są potomstwem oprawcy ). Osoby doświadczające przemocy w większości borykają się z silnymi objawami PTSD ( zespół stresu pourazowego).

W takich krajach jak Polska, Niemcy, Ukraina i Rosja mamy do czynienia z całym pokoleniem, które było świadkiem wielokrotnej przemocy, w tym seksualnej.

W wielu krajach otwarcie mówi się o doznanych krzywdach. Szuka sprawców. Ale nie w Polsce. Nikt o tym nie chce opowiadać. Pojedyncze zeznania, brak dokumentów, urwane rozmowy, niechęć do opowieści. Tak wygląda historyczna pamięć o zbrodniach seksualnych dokonanych podczas II wojny światowej. O pewnych sprawach się nie mówi, pewnych spraw się nie porusza.

Tkwimy w rodzinnych zmowach milczenia. Pokolenie świadków zbrodni odchodzi. Kolejne pokolenie – pierwsze pokolenie urodzone po wojnie – to pokolenie wychowane w lęku i poczuciu zagrożenia. Ich rodzice przeżyli wojnę, będąc świadkami lub doświadczając przemocy. Ile kobiet wśród waszych bliskich opowiada o podobnych doświadczeniach naszych babć i prababć. Prawie nikt….. Trauma jest tak silna, że się o niej nie mówi. Tymczasem z badań, prowadzonych przez Gaby Glassman, psycholożkę i psychoterapeutkę duńskiego pochodzenia, wypływa wniosek, że w dużym stopniu drugie pokolenie odczuwa skutki traumy przeżywanej przez dziadków. Badała ona wpływ międzypokoleniowy jaki przeżycie Holocaustu wywarło w kolejnych dwóch pokoleniach.

Jej wnioski są absolutnie wstrząsające. Wiemy, że nieprzepracowane traumatyczne wydarzenia zmieniają w sposób funkcjonalny nasz mózg.

Mogą prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych takich jak choroby układu krążenia, udary, otyłość, cukrzyca, nowotwory. Na pewno prowadzą do zaburzeń adaptacyjnych oraz zaburzeń emocjonalnych lub psychicznych. Dzieci takich ofiar przemocy często niosą na sobie ciężar ciągłego zadowalania swoich rodziców, pocieszania ich złego humoru. Dzieci takie często unikają rozmów i zadawania pytań, aby uniknąć denerwowania rodziców. Rodzi to dodatkowe napięcia i potęguje ich lęki.

Pomyślmy teraz, że to pokolenie wychowuje kolejne pokolenie. Drugie z kolei od traumatycznych wydarzeń. Wg badań, które przeprowadziła Glassman ma to wpływ na ich funkcjonowanie w relacjach, związkach, wśród znajomych i przyjaciół. Ma wpływ na to, jak drugie pokolenie radzi sobie z konfliktami oraz jak trudno mu myśleć i działać niezależnie. To grupa zmagająca się z ciągłym brakiem doceniania ze strony rodziców, starająca się zadowolić ich wymagania i oczekiwania – zdobycia odpowiedniego wykształcenia, pracy, założenia rodziny i posiadania dzieci. Dla pierwszego pokolenia urodzonego po wojnie to są synonimy powrotu do normalności i bezpieczeństwa.

Dla kolejnego pokolenia źródło frustracji i konfliktu z rodzicami. I tu dochodzimy do ciekawych wniosków – chcąc uchronić kolejne pokolenia przed przemocą – nasi dziadkowie nie przepracowując własnych traum, nie mówiąc o nich – wychowują pokolenie potencjalnych ofiar i oprawców.

Mających problem ze stawianiem granic, ciągle starających się wszystkich zadowolić, mających problem z wyrażaniem gniewu. Takie są długofalowe efekty wojennych gwałtów. Drugie pokolenie to pokolenie dzisiejszych 30-40 latków. Oczywiście nie twierdzimy, że to jedyny powód naszych problemów. Czasem jednak warto pomyśleć nad różnymi aspektami rzeczywistości, w której żyjemy. Gwałty wojenne to narzędzie, które ma służyć dekonstrukcji całego społeczeństwa. Gwałt jest złem.

Nieprzepracowana trauma, zmienia funkcjonowanie naszego mózgu. Zostawia w naszym ciele ślad, który przenosimy dalej. Dlatego tak istotna jest terapia dla osób z doświadczeniami przemocy. Terapia, która będzie ściśle ukierunkowana na leczenie traumy i PTSD ( zespół stresu pourazowego). Wg różnych badań cierpi na niego 95% ofiar. Uważamy, że to sprawcy powinni pokrywać koszty tej terapii. Pozwoli im to odczuć konsekwencje swojego postępowania, a w wymiarze społecznym da to olbrzymie korzyści poprawiając dobrostan osób, które przemocy doświadczyły. A co z gwałtami wojennymi?

Uważamy, że to dobry moment, żeby rozpocząć o nich mówić. Uważamy, że nigdy nie jest za późno, żeby ujawnić zbrodnie. Nasze babcie i prababcie ”nie przypomną sobie” nagle o doznanych krzywdach. One mają prawo do tego, aby być wysłuchane i aby im wierzono. Mają prawo być wysłuchane, zrozumiane i otoczone opieką. Mają do tego prawo tak jak wszystkie osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej – zapraszamy na nasz podcast- który poświęcimy właśnie gwałtom wojennym. Stay tuned!