Świat bez cenzury

”ZARAZA” DEHUMANIZUJE NASZ ŚWIAT.

Jesteśmy w trakcie zbiorowego szaleństwa. Ludzie odlecieli i zatracili zupełnie zdolność do krytycznego myślenia. Uznani naukowcy, dziennikarze, nie mówiąc już o politykach i osobowościach twitterowych, walą absurdalnymi, na ogół czysto emocjonalnymi argumentami jak cepem, bez odrobiny refleksji i bez pokory względem skomplikowania otaczającego nas świata.

Ekscytowanie się codziennymi danymi o liczbie testów pozytywnych świadczy o totalnym ogłupieniu komentatorów. Od samego początku było najzupełniej oczywiste, że testy wykrywały tylko jakąś część osób zakażonych. Skoro zdecydowana większość zakażonych nie wykazuje żadnych objawów, nie ma powodu, by uważać, że liczba testów pozytywnych jest choćby zbliżona do prawdziwego poziomu zakażeń. Obecnie, gdy kilkanaście procent testów jest pozytywnych, prawdopodobnie nie zgadza się już nawet rząd wielkości faktycznie zakażonych.

Mimo to, codziennie rano nowa liczba podawana przez Ministerstwo Zdrowia jest najważniejszą informacją dnia. Następnie sumuje się wyniki i podaje liczbę chorych od początku pojawienia się koronawirusa w Polsce, która to liczba również nie ma żadnego znaczenia.

Istotne są dane o całkowitej śmiertelności, o śmiertelności z powodu wirusa i o miejscach w szpitalach. Całkowita śmiertelność w Polsce, póki co, jest w normie. Jeżeli spojrzymy na wykres śmiertelności, nic się na nim nie dzieje. W Polsce codziennie umiera średnio 1100 osób. Ponad 70% z tej liczby to nowotwory i choroby układu krążenia.

Nawet dziesiątki zgonów na wirusa dziennie byłyby mało istotne w porównaniu do wszystkich zgonów. I tu wchodzimy w bardzo ważny aspekt tej wojny z wirusem. W wyniku nakręcenia histerii doszło do drastycznego (o kilkadziesiąt procent) spadku wykrywania nowotworów, chorób serca i udarów. Jeżeli odłożymy na bok myślenie magiczne, według którego histeria koronawirusowa ograniczyła pojawienie się nowotworów, jak na dłoni widać, że znacząco zwiększymy śmiertelność z powodu nowotworów w następnych latach.

Nie bez powodu lekarze od lat mówią o absolutnie kluczowym czynniku – jak najwcześniejszej diagnozie. Teraz, z powodu strachu, tej diagnozy nie ma. Na kwarantannie siedzi już 230 tysięcy osób i liczba ta bardzo szybko rośnie. I znowu. Jest zupełnie oczywiste, że nie wysyłamy na kwarantannę wszystkich, którzy zetknęli się z osobami mającymi test pozytywny. Tym bardziej nie wysyłamy na kwarantannę osób, które zetknęły się z zakażonymi wirusem a którym nie przeprowadzono testu.

W związku z tym na kwarantannie siedzi mały ułamek osób, które powinny tam siedzieć, aby ten masowy areszt miał jakikolwiek sens. Przebywanie na kwarantannie w istocie nie świadczy o tym, że ma się ponadprzeciętną szansę zachorowania, a o tym, że ma się ponadprzeciętnego pecha. Wzrost zakażeń nie ma prawa zatrzymać się w inny niż naturalny sposób, jeżeli odrzucimy totalny, wręcz chiński lockdown. Nie można powstrzymać kolejnych zakażeń, tak samo jak nie mogliśmy do tej pory powstrzymać corocznych nawrotów grypy. Nie tylko w Polsce.

W Europie również. Jedyne co można zrobić, to udoskonalać leki i procedury leczenia oraz dostosować zdolność systemu ochrony zdrowia do obecnych potrzeb. Dlatego nie ma sensu oceniać skuteczności państw przez pryzmat liczby zakażeń. Trzeba patrzeć na śmiertelność, a ta, póki co, na Zachodzie jesienią jest niziutka. U nas szybko rośnie. Przygotowaniami na jesień trzeba było zająć się wiosną. Niestety jak to zwykle bywa w naszym państwie z dykty, reformowanym trytytkami, nic w tym kierunku nie zrobiono. Ważniejsze były wybory, rekonstrukcja rządu i napawanie się, jak to świat nam wszystkiego zazdrości.

Premier Mateusz Morawiecki w okresie wyborczym robił z siebie pajaca, publicznie przekonując osoby starsze, że wirus został pokonany i jest już zupełnie niegroźny. Oznacza to, że świadomie kłamał lub naprawdę w to wierzył. Pierwsza alternatywa by w ogóle nie dziwiła, druga tłumaczy zupełny brak przygotowań do jesiennej fali zachorowań. Właśnie, grypa. Równie mocno wielu ludzi przywiązało się do innej absolutnie niewiarygodnej danej – do liczby zgonów spowodowanych grypą. Według oficjalnych danych w Polsce umiera co roku na grypę około 100 osób. Czasem jest to 60, a czasem 140.

Tymczasem w przeliczeniu na liczbę ludności, w innych państwach zgonów jest 100 razy więcej. Dlaczego? Ponieważ w Polsce lekarze nie podają grypy jako przyczyny zgonu. Co zresztą sami przyznają w wielu wywiadach. W zależności od roku zgonów na grypę jest więc w Polsce pomiędzy 6 a 14 tysięcy.

I nie powoduje to corocznej histerii połączonej z dewastowaniem gospodarki, terroryzowaniem ludności, niszczeniem porządku prawnego, szkolnictwa, zamykaniem szpitali przed chorymi, masowym testowaniem i podawaniem na czerwonym pasku w telewizji liczby testów pozytywnych.

Gdy mówię o tym co powyżej, gdy mówię o nieznanych jeszcze, długoterminowych skutkach walki z wirusem, w obszarze szkolnictwa, relacji społecznych, dzietności, porządku prawnego, wykrywania nowotworów, obniżenia odporność.

Oczywiste jest, że pandemia COVID nie ma być tymczasową sytuacją kryzysową, ale próbą narzucenia “nowej normalności” zgodnie z agendą ONZ 2030. Dystopijna przyszłość nabiera kształtów. Masowe zgromadzenia zostały odwołane. Musimy oglądać świat na ekranie telewizora. NFL gra dla kartonowego tłumu aby uzyskać efekty dźwiękowe.

Miliony utknęły w domu, pracując “z daleka” lub otrzymując zapłatę za nic. (Czy kiedykolwiek zgodzą się wrócić do pracy?) Restauracje i inne firmy w ośrodkach miejskich są spłukane.

Studenci są pozbawiani towarzystwa swoich kolegów i są zmuszeni do korzystania z kursów online. Wielu z nich jest zamkniętych w swoich akademikach bez odpowiednich środków zabezpieczających. Każdy musi nosić brudne maski.

Regionalny Królewski Balet Winnipeg odwołał swój coroczny Balet Dziadka do Orzechów, zaplanowany na Boże Narodzenie. Wyobraź sobie setki artystów bez pracy. Mówi się o odwołaniu spotkań bożonarodzeniowych. Każde źródło komfortu i szczęścia zostanie zamknięte.

W miejscowym Safeway, salonik, w którym starsi ludzie bawili się przy kawie i muzyce, został zamknięty. Nie mają gdzie się podziać.

Mieszkańcy Montrealu przez większą część października nie mogą odwiedzać przyjaciół ani rodziny w ich domach, ani spożywać posiłków w ich ulubionych restauracjach, ponieważ rząd prowincji walczy o spowolnienie wzrostu liczby nowych przypadków koronaawirusa.Wszystkie bary, kasyna i restauracje są zamknięte (tylko na wynos). Zamknięte są również biblioteki, muzea, kina i teatry. Odległość mniejsza niż dwa metry jest zabroniona. 

Dla 16 milionów ludzi w północno-wschodniej Anglii, puby i restauracje mogą pozostać otwarte, ale jest nielegalne picie drinka z członkiem innego gospodarstwa domowego lub odwiedzanie ich w domu. Około 100 studentów z University of Western Ontario zostało skierowanych do śledztwa na podstawie szkolnego kodeksu postępowania po tym, jak policja kampusowa rozbiła w weekend imprezy w akademikach studenckich.

Na Uniwersytecie w Alabamie w Tuscaloosa, z co najmniej 1889 przypadkami wirusa od połowy sierpnia, oraz na Uniwersytecie Notre Dame, z około 550 przypadkami, studenci zgłosili swoich kolegów z klasy za naruszenie kwarantanny i wędrówkę na zewnątrz.

Wiele imprez społecznych odbywa się na Zoom, aplikacji do wideokonferencji, która jest obecnie używana w wielu klasach i firmach. To sprawia, że jest to jedna z niewielu firm, które dobrze radzą sobie na rynku giełdowym. Ale to nie jest tylko Zoom.

Na przykład, istnieje niewielka, ale bardzo szumna liczba osób, które zbierają się w cyfrowych placówkach, sklepach zoologicznych i pizzeriach Club Penguin Online. Happy hours odbywają się w Google Hangout, a gry w pokera są rozgrywane za pośrednictwem FaceTime.

Na Instagramie odbywają się sesje poświęcone medytacji oraz tysiące osób uczestniczących w Tanzraves, która jest transmitowana na Twitchu. To dużo jak na internet. W poniedziałek, Discord, popularna wśród graczy aplikacja na czacie, ogłosiła, że zwiększa swoją pojemność o 20 procent, aby nadążyć za popytem. Wkrótce potem doszło do awarii”.

Konkluzja.

Cały ten plan polega na odczłowieczeniu nas przy pomocy wszystkich narzędzi tyranii. Przerażające jest to, że masy nadal uważają, że “władze” mają na sercu nasze dobro. Medycyna, media i politycy przyjmują rozkazy od Rockefellerów. Ten skandal to ogromne naruszenie zaufania, z którego społeczeństwo może się otrząsnąć tylko wtedy, gdy wszyscy zdrajcy zostaną aresztowani.

Autor : Sławomir Mentzen

Źródło : PAP.

Najnowsze wpisy

Kategorie

”ZARAZA” DEHUMANIZUJE NASZ ŚWIAT.

30 października 2020 / Możliwość komentowania ”ZARAZA” DEHUMANIZUJE NASZ ŚWIAT. została wyłączona

Może Ci się spodobać

POSTPANDEMICZNY RE/SET GOSPODARCZY – NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT CZY CYFROWE WIĘZIENIE ? 15 listopada 2020

  • Najnowsze wpisy
  • Kategorie
  • ”ZARAZA” DEHUMANIZUJE NASZ ŚWIAT.
  • Może Ci się spodobać