Otwórz oczy

WYMASZECZKOWANI I WYPASZPORTOWANI – CZEMU NIE KOŃCZYMY Z OBOSTRZENIAMI ?

Te czasy nowej normalności wcale nie są normalne. Psychoanalityk Joyce McDougall stworzyła termin normopatia na oznaczenie nadmiernego – i patologicznego – przywiązania i przystosowania do konwencjonalnych norm społecznych. Angielski psychoanalityk Christopher Bollas ukuł termin o podobnym znaczeniu – normotyczny, który wydaje się być odmianą i grą słów neurotycznych.

Ludzie normopatyczni lub normotyczni, którzy nie rozwinęli niezależnego poczucia własnego ja, mają neurotyczną obsesję na punkcie tego, by wyglądać normalnie, by się dopasować – są nienormalnie normalni. U podłoża tej dolegliwości leży niepewność bycia ocenianym i odrzuconym.

Normotycy przesadnie przejmują się tym, jak postrzegają ich inni, przez co boją się twórczo wyrażać swoją unikalną indywidualność (która w rezultacie pozostaje nierozwinięta), co powoduje, że boją się uczestniczyć w wezwaniu do własnej indywiduacji. Jak radzi Jung, powinniśmy obawiać się zbyt zdrowego myślenia, ponieważ, jak na ironię, łatwo może ono stać się niezdrowe.

Wiele rodzin, grup czy społeczeństw jest dotkniętych normopatią (zgodnie z tym, co grupa uważa za “normalne”), tak że za normalne uważa się bycie normotwórczym. Najdziwniejsze jest to, że jeśli prawie wszyscy w grupie są normotami, patologia jest postrzegana jako normalna i zdrowa, co sprawia, że osoba w grupie, która nie jest normotematyczna, wydaje się być ab-normalna, ta z patologią.

W szaleństwie, w przypadku projekcji własnego szaleństwa, ci z patologią patologizują tego, który jej nie ma. Coś podobnego dzieje się obecnie w naszym świecie.

Jednym z największych niebezpieczeństw związanych z nieświadomością jest skłonność do sugestii, kiedy to przyjmujemy cudzą perspektywę świata – i tego, kim jesteśmy – przez co łatwo padamy ofiarą dominującego zbiorowego myślenia stada.

Skłonność do myślenia stadnego silnie koreluje z podatnością na porywanie naszych umysłów, manipulowanie nimi i kontrolowanie ich przez siły spoza nas samych.

Niezależnie od tego, jakiego określenia użyjemy – normopatycznego czy normotwórczego – jest wiele osób, które polegają na zewnętrznej walidacji przez innych i czerpią z niej swoją wartość.

Będąc istotami społecznymi, mamy nieświadomą potrzebę przynależności do grupy, co otwiera nas na możliwość odcięcia się od naszego wewnętrznego dążenia do wyjątkowej indywidualności.

Zamiast widzieć świat własnymi oczami, widzimy świat – i siebie samych, tzn. nasz własny obraz siebie – nie poprzez to, jak widzą nas inni, ale jak wyobrażamy sobie, że widzą nas inni.

Źródło tego procesu tkwi w naszej własnej twórczej wyobraźni, którą zleciliśmy innym. Aby połączyć się z naszą własną suwerennością, musimy odnaleźć w sobie źródło, z którego pochodzi nasza prawdziwa moc twórcza.

W czasach pełnych wyzwań, w których żyjemy, niezwykle ważne jest, abyśmy nie “dopasowywali się”, ale raczej wyrażali naszą unikalną twórczą duszę, która bardziej niż cokolwiek innego pragnie przejść przez nas i znaleźć swoje miejsce w świecie.

Zamiast ślepo i biernie podporządkowywać się nowej normie, stwórzmy “nową nienormalność”, w której dokonamy radykalnego aktu bycia naszą naturalnie twórczą jaźnią. Podczas gdy stłumiona i niewyrażona kreatywność jest największą trucizną dla ludzkiej psychiki, kreatywność, której dano wolną licencję na wyrażanie siebie.

Czwarta fala miała być w połowie sierpnia

Ale za jej organizację odpowiadał Jacek Sasin, więc wyszło, jak wyszło. Ten pierwszy raz nasi najlepsi rządowi eksperci się pomylili, ich przewidywania się nie sprawdziły. Do tej pory wirus działał jak w zegarku, fala za falą, wszystko na czas. No ale ile można czekać?

Już profesora Horbana ręka świerzbi, żeby wprowadzić przymus szczepień, już mu się nóż w kieszeni otwiera na myśl o tym, że nie każdy się z nim zgadza, już Niedzielski uspokaja, że to nie będzie przymus, a zaledwie obowiązek, już zaplanowano jesienne obostrzenia, a tu nic.

Plan obostrzeń był oczywiście genialny: jeśli liczba testów pozytywnych przekroczy 2,5 na 100 000 mieszkańców dziennie, to zamykane miały być województwa, w których zaszczepiło się najmniej osób. Czyli Niedzielski chciał zamykać restauracje i siłownie na Podkarpaciu, jeżeli w Poznaniu zachoruje 13 osób. Operację przełożono na połowę września. Zmieniła się też koncepcja obostrzeń.

Powiaty zostaną podzielone na trzy strefy: zieloną, żółtą i czerwoną, w zależności od liczby testów pozytywnych. Tak więc obywatelu: nie testuj się bez poważnego powodu, bo zamkniesz sąsiadce jej zakład fryzjerski.

Poziom obostrzeń będzie obniżany o jeden, jeżeli dany powiat jest mocno wyszprycowany. Oznacza to, że najbardziej przerąbane będą mieli ludzie z powiatów, gdzie sporo ludzi się testuje, a mało szprycuje.

Będą oni musieli jechać na obiad lub do fryzjera 10 kilometrów do sąsiedniego powiatu. Do tego w pakiecie dostaną najazd polityków PiS, Morawieckiego i Niedzielskiego, którzy będą ciemny lud nawracać na sanitaryzm. To na pewno powstrzyma wirusa.

Ten podział na powiaty nie powinien mieć sensu nawet dla kogoś, kto wierzy w skuteczność lockdownu. Ja nie wiem, w jak chorej głowie, mógł się pojawić taki pomysł.

Ten obłęd trwa prawie na całym świecie. Poszczególne rządy po raz kolejny będą na wszystkie sposoby powstrzymywać jesienny sezon chorobowy.

Z uporem godnym lepszej sprawy, będą z poważnymi minami urządzać gusła i hołdować zabobonom. Jaki te zabobony mają wpływ na wirusa, to widać po przykładzie Szwecji i Izraela.

Izrael, obok Australii, nagorliwiej tresuje swoje społeczeństwo: cały się zaszczepił, zamaseczkował, zapaszportował. I co? I Gucio. Kolejna fala przechodzi przez Izrael jak Mojżesz przez Morze Czerwone. Ale wierzmy nauce, te obostrzenia kiedyś w końcu zadziałają.

Jak pozamykamy powiaty zamiast województw, to może się uda. Nie wiemy jeszcze wszystkiego o tym wirusie, naukowcy go wciąż badają, może on rzeczywiście inaczej reaguje na zamykanie powiatów? Warto to sprawdzić.

Jak się nie uda, to wiosną pozamykamy poszczególne gminy albo osiedla. Coś w końcu musi przecież zadziałać.Od miesięcy powtarzam, że żyjemy w cyrku.

Niestety nie jesteśmy w nim widzami, ale zwierzętami, którym treserzy nakazują wykonywanie różnych sztuczek. Przoduje w tym Australia, która zamyka się po raz kolejny z powodu pojedynczych przypadków zachorowań.

Strzela się tam do psów, żeby zmniejszyć ryzyko roznoszenia się tej choroby, znakuje się drzwi osób na kwarantannie i wysyła listy gończe za chorymi.

Nowa Zelandia się zamknęła po wykryciu jednego przypadku. To jest szaleństwo, to jest epidemia głupoty albo realizacja jakichś zbrodniczych planów budowy utopijnego nowego świata. Ktoś powie, że nie chodzi o liczbę chorych, a o liczbę zgonów. Super! Zgonów wszędzie teraz jest mało. To czemu ten cyrk dalej trwa?

Czemu nie kończymy z obostrzeniami? Co się musi wydarzyć, żeby dali nam spokój? Premier Nowej Południowej Walii już zapowiedziała, że obostrzenia nie znikną, nawet jak nie będzie zachorowań i prawie wszyscy się zaszprycują. Coraz częściej słyszymy, że nie ma powrotu do świata sprzed tej umysłowej choroby ćwierćinteligentów. Nasi lokalni naganiacze, jak minister Niedzielski też już to zapowiadali. Czy ktoś pytał się ludzi o zdanie w tej sprawie?

Czy mieliśmy referendum, gdzie obywatele pytani byli o to, czy chcą być pozbawieni podstawowych praw, nosić szmaty na głowie i prosić urzędnika o zgodę na wyjście na piwo?

Nawet uczciwej debaty na ten temat nie było, bo jedna strona jest sukcesywnie pozbawiana głosu w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Będziemy tak długo zwierzętami w tym cyrku, jak długo będziemy na to pozwalać.

Tu nie przyjedzie żadna kawaleria, nie pojawi się filmowy superbohater, który rozwiąże za nas ten problem. Jesteśmy zdani na siebie. Jeżeli będziemy dalej pochylać głowy przed tymi durnymi zakazami nakładanymi przez tych małych ludzi, to możemy zapomnieć o świecie, w którym można z wyprzedzeniem planować wakacje, chodzić do restauracji zimą czy posyłać dzieci do szkoły.

Ten rząd działa nielegalnie, sądy wielokrotnie to już wykazywały. Te obostrzenia istnieją tylko w waszych głowach. Przed nami kolejna jesienna tura pokazów cyrkowych. Nie dajmy się tym razem, bojkotujmy tych pajaców i ich nielegalne świstki papieru.

Dalej nie będę się stosował do prób niekonstytucyjnego ograniczania moich praw na mocy prezentacji w PowerPoincie. I proszę was o to samo. Stosujecie obywatelskie nieposłuszeństwo. To naprawdę wiele nie kosztuje, a może pomóc przywrócić dawny świat i dawne życie.

Ostatnie wpisy

Kategorie

WYMASZECZKOWANI I WYPASZPORTOWANI – CZEMU NIE KOŃCZYMY Z OBOSTRZENIAMI ?

3 września 2021 / Możliwość komentowania WYMASZECZKOWANI I WYPASZPORTOWANI – CZEMU NIE KOŃCZYMY Z OBOSTRZENIAMI ? została wyłączona

Czwarta fala miała być w połowie sierpnia

Ale za jej organizację odpowiadał Jacek Sasin, więc wyszło, jak wyszło. Ten pierwszy raz nasi najlepsi rządowi eksperci się pomylili,

Może Ci się spodobać

ZYGMUNT FREUD I OKULTYZM – JAK POWSTAŁA WSPÓŁCZESNA PSYCHIATRIA I PSYCHOLOGIA. 16 czerwca 2020

  • Ostatnie wpisy
  • Kategorie
  • WYMASZECZKOWANI I WYPASZPORTOWANI – CZEMU NIE KOŃCZYMY Z OBOSTRZENIAMI ?
  • Czwarta fala miała być w połowie sierpnia
  • Może Ci się spodobać