Świat jest inny

”COVID-1979” – JAK W ROSJI PRÓBOWANO WYWOŁAĆ ŚWIATOWĄ PANDEMIĘ PODOBNĄ DO OBECNEJ.

Czy na ziemi może się wydarzyć coś straszniejszego niż zaraza, której ofiarami stają się miliony ludzi, a nauka jest bezsilna wobec agresji nieznanej bakterii? Zmora epidemii przez wieki prześladowała ludzkość, a każda realna zaraza cofała wręcz całe kontynenty w rozwoju cywilizacyjnym. 

Był rok 1979, kiedy tajemnicza choroba płuc zaczęła rozprzestrzeniać się w rosyjskim mieście Ural w Jekaterynburgu, wprowadzając lokalne państwo policyjne, podobne do tego, które obecnie rodzi się na skalę globalną za pośrednictwem koronawirusa z Wuhan.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tej historii, ale brzmi to jak próba generalna, ponieważ wszystko, co widzimy, ma miejsce dzisiaj w odpowiedzi na wirusa Wuhan.

Rząd i media twierdziły, że tajemnicza choroba zapalenia płuc rozprzestrzenia się w powietrzu. Osoby chorujące i wymagające hospitalizacji były pod czujnym okiem tajnej sowieckiej policji policji: sprawdź.

Media zostały poinstruowane, aby zatuszować źródło prawdziwego źródła choroby, którym okazało się być rosyjskie laboratorium komunistycznego ”głębokiego stanu”

Biozagadka

1 kwietnia 1979 r. był w Swierdłowsku (dawniej Jekaterynburg) pogodny, ale na nieszczęście wietrzny. W porannym szczycie, gdy zwykli obywatele spieszyli do swoich zajęć, na południowe dzielnice miasta opadł bezwonny i bezbarwny obłok.

Był to trujący aerozol zawierający bakterie gorączki syberyjskiej, który w niewiadomy sposób uwolnił się z leżącego na skraju miasta supertajnego specgorodka o kryptonimie „Swierdłowsk-19″. Pod tą nazwą kryły się umieszczone głęboko pod ziemią bunkry, w których armia wytwarzała śmiertelny preparat. W sąsiednim ośrodku Swierdłowsk-32 napełniano biologiczną śmiercią bomby lotnicze.REKLAMA

Pierwsi chorzy pojawili się w placówkach służby zdrowia 48 godzin po wydarzeniu, a ich liczba wzrastała lawinowo. 4 kwietnia było już wiadomo, że to epidemia gorączki syberyjskiej, a miejscowi lekarze gorączkowo szukali jej źródeł. Dzień później na miejsce przyleciał generał Smirnow, główny lekarz sanitarny kraju.

Jako że wcześniej pracował w Swierdłowsku-19, od razu zorientował się w przyczynach, ale nie zrobił nic. Wojskowi potrzebowali bowiem czasu na usunięcie awarii, a KGB rozpoczął akcję dezinformacyjną. 10 kwietnia władze ogłosiły, że źródłem masowej infekcji jest mięso sprzedawane na miejscowym rynku. KGB podrzucił nawet kilka zarażonych kawałków wołowiny do mieszkań pierwszych ofiar epidemii.

Kontrwywiad wojskowy konfiskował dokumentację medyczną chorych i nakazywał wpisywanie do aktów zgonów zapalenia płuc, wylewów krwi do mózgu oraz zawałów serca. A gorączka zbierała swoje straszne żniwo. Dopiero po 10 dniach uruchomiono kwarantannę w miejskim szpitalu nr 40, a ciała zmarłych nakazano przewozić wyłącznie do tamtejszej kostnicy, gdzie były natychmiast kremowane.

Według oficjalnych danych epidemia zakończyła się po dwóch miesiącach, pochłaniając 100 ofiar śmiertelnych. Jednak współcześni badacze, korzystając z chwilowego rozluźnienia cenzury wojskowej po upadku ZSRR, udowodnili, że faktyczna liczba zmarłych wyniosła co najmniej 2 tys. osób.

Ofiary to głównie personel wojskowy obu baz i poborowi pobliskiej dywizji zmotoryzowanej, rzuceni do pospiesznej dezaktywacji terenu bez odpowiednich środków ochrony, a przede wszystkim bez podania szczepionki.

W samym Swierdłowsku drugą falę zachorowań i zgonów wywołały paradoksalnie masowe szczepienia, które obniżyły odporność mieszkańców. Na podstawie ujawnionych statystyk udowodniono, że epidemia dotknęła przeważnie dorosłych mężczyzn, co jednoznacznie wskazuje na bakterie zmutowane tak, aby atakowały armię.

Bezpośrednia przyczyna ucieczki mikroorganizmów ze Swierdłowska-19 nie jest znana do dziś. Hipotezy wskazują na wybuch reaktora, w którym hodowano kultury bakterii, awarię filtrów lub eksplozję jednej z bomb lotniczych.

Swierdłowska tragedia nie zmniejszyła zapału radzieckich wojskowych przygotowujących się do wojny biologicznej. Pomogła dopiero ucieczka na Zachód Władimira Pasecznika. W 1989 r. Pasecznik, pracownik naukowy Biopreparatu, ujawnił istnienie koncernu oraz właściwy profil produkcji wraz z danymi o ilości i rodzajach broni bakteriologicznej. Wtedy rozpoczął się bezprecedensowy międzynarodowy nacisk na Michaiła Gorbaczowa, który bardzo niechętnie zarządził wstrzymanie programu biologicznego.

Jednak nawet po rozpadzie ZSRR rosyjscy wojskowi przeciwstawiali się likwidacji posiadanego arsenału. Dopiero stanowcze żądanie zamknięcia wojskowych laboratoriów wyrażone przez prezydenta Borysa Jelcyna odniosło skutek. W 1992 r. preparat zawierający bakterie gorączki syberyjskiej został unieszkodliwiony i zakopany w szczelnych pojemnikach na byłym poligonie biologicznym na Wyspie Odrodzenia na Morzu Aralskim.

Armia rosyjska pozostawiła sobie wszak trzy laboratoria, w których zamknięto czynne próbki wszystkich rodzajów broni biologicznej, co zdaniem wojskowych jest niezbędne do wytworzenia szczepionek w razie ewentualnego ataku bioterrorystycznego.

Historia radzieckiego programu biologicznego nie zakończyła się jednak w 1992 r. Na początku obecnego wieku grupa amerykańskich biologów wojskowych odwiedziła poligon na Wyspie Odrodzenia znajdujący się już na terytorium niepodległego Uzbekistanu.

Gdy pobrano i zbadano próbki rzekomo dezaktywowanych zarazków, Amerykanie złapali się za głowy. Okazało się, że bakterie nie tylko żyją, ale na dodatek mają się coraz lepiej, bo zmutowały w samoistny sposób i są bardziej niebezpieczne niż 20 lat temu. Waszyngton natychmiast wyasygnował kilka milionów dolarów na ich ponowne unieszkodliwienie, bo widmo przejęcia poradzieckiej broni biologicznej przez terrorystów z Bliskiego Wschodu spędza sen z powiek administracji USA.

Prawie każdy element epidemii zapalenia płuc w Jekaterynburgu w 1979 roku pasuje do dzisiejszej „pandemii ” łącznie z fałszywą narracją, że losowo przeskoczyła ona ze zwierzęcia na człowieka – do czasu, gdy amerykańscy szpiedzy podobno odebrali sygnały wskazujące na inną narrację .

Dziś ci „szpiedzy” to ludzie, którzy jeszcze myślą , a także garstka wyłamanych z szeregów lekarzy i polityków, którzy przeczą panującej narracji na rzecz rzeczywistych dowodów, które sugerują, że grypa z Wuhan powstała w laboratorium w Instytucie Wirusologii Wuhan (WIV).

Chociaż sowiecki incydent z wąglikiem wyglądał niesamowicie, jakby mógł być próbą przed pozornym uwolnieniem COVID-19 w komunistycznych Chinach, nie planowano, aby te dwa były podobne. Ale być może było to nasze pierwsze spojrzenie na małą skalę na to, co podbije świat szturmem cztery dekady później…

Mów Mi Kłamstwa, Mów Mi Słodkie Małe Kłamstwa

Co ciekawe, sprawe nagłośnił były szef moskiewskiego biura New York Times, który niedawno zwrócił uwagę na incydent z Jekaterynburga z 1979 roku, podkreślając jego znaczenie w świetle dzisiejszych rewelacji dotyczących choroby Wuhan.

Choć autorytarnym rządom może wydawać się niemożliwe, aby raz po raz maskować prawdę, teraz wiemy, że zdarzyło się to co najmniej dwa razy, o czym świadczą doniesienia prasowe opublikowane nawet lata po fakcie, który nadal akceptował sowiecką narrację, że zapalenie płuc z 1979 r. wywołane wąglikiem było zwykłym przypadkiem, a nie zaplanowaną operacją fałszywej flagi.

„Dzikie plotki krążą wokół każdej epidemii” — napisał laureat Nagrody Nobla amerykański biolog Joshua Lederberg w notatce z 1986 roku dla Timesa.

Jednak pewne rzeczy się nie zmieniają. Przez cały ostatni rok media głównego nurtu podtrzymywały narrację, że grypa z Wuhan pochodzi od nietoperzy z morskiego targu, mimo że nie było żadnych dowodów na poparcie tego twierdzenia.

Dopiero w ostatnich dniach swiatowe media w końcu zaczęły zmieniać narrację , ponieważ jest niezaprzeczalnym faktem, że wirus Wuhan nie był zwykłym przypadkiem. A miał on szybko powalić świat, jednocześnie wprowadzając „ wielki reset ”.

Wciąż jest wielu zaprzeczających tym faktom, w tym sam Fauci – naczelny medyk USA, którzy albo przekonali się, by uwierzyć w kłamstwa, które opowiadają, albo są tak przyzwyczajeni do mówienia im, że nigdy nie mogliby powiedzieć prawdy, nawet gdyby próbowali.

Minęło 40 lat – upadł mur berliński, upadł Związek Radziecki, wielokrotnie byliśmy świadkami kłamstw komunizmu, korupcji i upadku… a jednak amerykańscy naukowcy nadal w to wierzą

Amerykańskie elity głupio pozwoliły Sowietom szerzyć śmiertelne kłamstwo przez ponad dekadę. Upewnijmy się, że nie popełnimy tego samego błędu przy wirusie z Chin”.

Ostatnie wpisy

Kategorie

”COVID-1979” – JAK W ROSJI PRÓBOWANO WYWOŁAĆ ŚWIATOWĄ PANDEMIĘ PODOBNĄ DO OBECNEJ.

22 września 2021 / Możliwość komentowania ”COVID-1979” – JAK W ROSJI PRÓBOWANO WYWOŁAĆ ŚWIATOWĄ PANDEMIĘ PODOBNĄ DO OBECNEJ. została wyłączona

Biozagadka

1 kwietnia 1979 r. był w Swierdłowsku (dawniej Jekaterynburg) pogodny, ale na nieszczęście wietrzny. W porannym szczycie, gdy zwykli obywatele spieszyli do

Mów Mi Kłamstwa, Mów Mi Słodkie Małe Kłamstwa

Co ciekawe, sprawe nagłośnił były szef moskiewskiego biura New York Times, który niedawno zwrócił uwagę na incydent z Jekaterynburga z

Może Ci się spodobać

NIESAMOWITY DOWÓD NA PODRÓŻ W CZASIE – TELEFON KOMÓRKOWY W 1938 ROKU 9 września 2021

  • Ostatnie wpisy
  • Kategorie
  • ”COVID-1979” – JAK W ROSJI PRÓBOWANO WYWOŁAĆ ŚWIATOWĄ PANDEMIĘ PODOBNĄ DO OBECNEJ.
  • Biozagadka
  • Mów Mi Kłamstwa, Mów Mi Słodkie Małe Kłamstwa
  • Może Ci się spodobać