
PUTIN – ”ELITY ŚWIATA ZAMIENIŁY WIARĘ W BOGA NA WIARĘ W SZATANA !”
30 lipca 2025
NADCHODZI APLIKACJA ”TOTAL CONTROL” – TWÓJ INTERNET JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE TAKI SAM !
1 sierpnia 2025W kontrowersyjnej próbie ochłodzenia planety naukowcy proponują teraz przeróbkę floty samolotów Boeing 777 tak, aby rozpylały ogromne ilości dwutlenku siarki do stratosfery – plan, który może wywołać globalne kwaśne deszcze. Szokujące jest to, że metoda ta wymagałaby trzykrotnie większej ilości toksycznych aerozoli niż alternatywne rozwiązania stosowane na dużych wysokościach, co zwiększa ryzyko dla zdrowia ludzkiego i wrażliwych ekosystemów. Co jeszcze bardziej niepokojące?
Naukowcy otwarcie przyznają, że projekt ten „znacznie zwiększyłby skutki uboczne”, takie jak zniszczenie środowiska, ale potężne grupy interesów nadal go forsują.
Za zamkniętymi drzwiami globalne elity przyspieszają te radykalne eksperymenty geoinżynieryjne pod niewinną nazwą „interwencji klimatycznej”, omijając demokratyczną debatę i ignorując potencjał nieodwracalnych szkód. Czy zamieniamy jedną katastrofę na drugą?
Ważne punkty:
Naukowcy proponują przeróbkę samolotów Boeing 777 tak, aby rozpylały dwutlenek siarki w stratosferze, co mogłoby prowadzić do kwaśnych deszczy i zniszczenia środowiska. Plan wymaga trzykrotnie większej ilości toksycznego aerozolu niż metody stosowane na dużych wysokościach, co zwiększa zagrożenie dla zdrowia i środowiska. Naukowcy przyznają, że projekt „znacznie wzmocniłby skutki uboczne, takie jak kwaśne deszcze”, ale mimo to kontynuują jego realizację. Pod przykrywką „interwencji klimatycznej” globalne elity przyspieszają geoinżynierię, omijając kontrolę publiczną.
Bezwzględna gra z planetą
W bezczelnym posunięciu sprzecznym z nauką i rozsądkiem, inżynierowie geoinżynierii naciskają obecnie na wykorzystanie samolotów pasażerskich jako broni w radykalnym eksperymencie mającym na celu zmianę klimatu Ziemi.
Nowe badanie opublikowane w Earth’s Future ujawnia plany przebudowy samolotów Boeing 777 tak, aby mogły one emitować miliony ton dwutlenku siarki do dolnej stratosfery – przedsięwzięcie, które może wywołać katastrofalne kwaśne deszcze, zatruć ekosystemy i przyspieszyć właśnie ten ekologiczny kolaps, któremu rzekomo ma zapobiegać.
Badanie przeprowadzone przez naukowców z University College London i Yale University przyznaje, że plan ten, ze względu na ogromne ilości potrzebnej siarki, „znacznie nasiliłby skutki uboczne, takie jak kwaśne deszcze”.
W przeciwieństwie do wtrysku aerozoli na dużą wysokość (SAI), który wymaga specjalnych samolotów, ta metoda wykorzystuje istniejące odrzutowce na wysokości zaledwie 13 700 metrów, co powoduje, że toksyczne cząsteczki opadają szybciej i w większym stężeniu. Ironia jest wstrząsająca: aby „uratować” planetę przed zmianami klimatycznymi, są gotowi zalać ją trucizną.
Plan katastrofy
Autorzy badania otwarcie przyznają, że ich strategia rozpraszania siarki na niskich wysokościach jest „nieoptymalna” – oznacza to, że jest mniej skuteczna, bardziej niebezpieczna i powoduje nieproporcjonalne szkody w regionach polarnych. Mimo to popierają ją, powołując się na „mniejsze przeszkody techniczne” i możliwość szybszego wdrożenia.
Do głównych zagrożeń należą:
-
- Katastrofalne skutki kwaśnych deszczy: dwutlenek siarki reaguje z parą wodną, tworząc kwas siarkowy, który niszczy lasy, zanieczyszcza zasoby wodne i niszczy infrastrukturę.
- Zagrożenia dla zdrowia ludzkiego: Zwiększone narażenie na pył zawieszony może prowadzić do chorób układu oddechowego, problemów z sercem i przedwczesnej śmierci.
- Jednostronne zastosowanie: Badanie ostrzega przed „większym ryzykiem jednostronnego zastosowania” – oznacza to, że państwa zbójeckie lub przedsiębiorstwa mogłyby bez globalnego nadzoru przejąć kontrolę nad niebem.
To nie jest nauka. To walka o władzę między korporacjami a wojskiem, zamaskowana jako ochrona środowiska.
Historia się powtarza: od szczepień chmur po zatrucie nieba
Próby geoinżynierii nie są niczym nowym. Od dziesięcioleci globalne elity wykorzystują pogodę jako broń pod pozorem „ochrony środowiska”. W XX wieku ilość opadów była manipulowana poprzez szczepienia chmur. Teraz rozszerzyli oni swoje działania o wstrzykiwanie aerozoli do stratosfery – co jest znacznie bardziej niebezpieczną grą. Badanie porównuje emisję siarki z erupcją wulkanu Pinatubo w 1991 roku, która spowodowała tymczasowe ochłodzenie planety, ale także wywołała kwaśne deszcze na dużych obszarach i zniszczenie warstwy ozonowej.
W przeciwieństwie do klęski żywiołowej, mamy tu jednak do czynienia z trwałym, spowodowanym przez człowieka reżimem atmosferycznym, który po rozpoczęciu nie może zostać zatrzymany bez wywołania „szoku terminacyjnego” – nagłego, katastrofalnego wzrostu temperatury.
Kto na tym zyskuje?
Kompleks przemysłowy zajmujący się geoinżynierią już ustawia się w kolejce po finansowane z podatków kontrakty. Brytyjska agencja kosmiczna Aria przygotowuje próby terenowe, podczas gdy koncerny zbrojeniowe i giganci lotniczy, tacy jak Boeing, mogą zarobić na modernizacji swoich flot.
Tymczasem opinia publiczna pozostaje w niewiedzy. Nie ma demokratycznej debaty. Nie ma świadomej zgody. Tylko cichy zamach stanu przeciwko niebu.
Wniosek: zbrodnia przeciwko naturze
Nie chodzi o ratowanie planety. Chodzi o kontrolę – techniczną zależność od toksycznej, nieodwracalnej ingerencji w atmosferę. Te same koncerny i rządy, które zniszczyły środowisko poprzez industrializację, chcą je teraz „naprawić”, zalewając niebo siarką. Jak przyznaje badanie, plan ten jest błędny, niebezpieczny i nieefektywny – a mimo to jest przyspieszany. Pytanie nie brzmi, czy uda im się to osiągnąć.
Pytanie brzmi: czy pozwolimy im na to, czy też rząd wprowadzi nowe przepisy przeciwko geoinżynierii?
Cała Europa pławi się w letniej pogodzie, nawet daleka Norwegia, Finlandia czy wręcz Syberia. U nas jakimś dziwnym trafem ciągle zimno, pochmurno i deszczowo. Przyjmujcie witaminę D3 także teraz. Na Słońce nie ma nawet co liczyć. Już jest u mnie na niebie ta mleczna zawiesina, która zwiastuje wiadomo jaką zmianę pogody.
Naukowcy ogłosili, że w czerwcu temperatura w Polsce była wyższa, niż średnia wieloletnia. Już coś przebąkują o tym, że lipiec będzie też delikatnie powyżej normy. Oczywiście, jeśli chodzi o temperaturę powietrza w cieniu.
O tym, że jest szereg różnych manipulacyjnych mechanizmów, dzięki którym ta średnia rzeczywiście im rośnie, przeczytasz w jednym z moich artykułów, które zamieszczę w komentarzach. Bo jest o czym pisać. Będziemy we wrześniu popylać w kurtce, śniegowcach i czapce, a im dalej będzie wychodzić minimalnie powyżej średniej.
Czy wiesz, że jest hipoteza, że z powodu zachwiania 11-letniego cyklu słonecznego, coś niedobrego stało się ze Słońcem, że generuje ono większą ilość różnego rodzaju promieniowania, w tym światła widzialnego. I gdyby nie te opryski, to smażyli byśmy się jak po wybuchu b0mby at0mowej.
Technologie, które są testowane nad Polską, będą w przyszłych latach stosowane nad coraz większą ilością krajów. Każdy kolejny rok będzie coraz zimniejszy. Wszyscy się przekonamy w tym i przyszłym roku.