Za kurtyną

PROJEKT EKTOGENEZY CZYLI KONIEC ERY NATURALNEJ CIĄŻY.

Ciąża występującą w sztucznym środowisku została nazwana naukowo – ektogenezą, termin ten stworzony został przez J.B.S. Haldane w 1924 roku. Haldane, niezwykle wpływowy propagator nauki sprawił, że ludzie są w stanie implikować naukę i technologię na potrzeby naszej cywilizacji.

Opisuje on proces ektogenezy jako ciążę występującą w sztucznym środowisku od zapłodnienia do porodu. Haldane przewidział, że do 2074 r. będzie to stanowić ponad 70 procent ludzkich porodów.

Omawiając ten pomysł w swojej pracy pt.: „Dedal” – nawiązał do wynalazcy w mitologii greckiej, który poprzez swoje dzieła dążył do wyniesienia ludzi na poziom bogów – Haldane poświęcił się badaniu zagadnienia eugeniki i pierwszych szeroko rozpowszechnionych debat nad antykoncepcją i kontrolą populacji.

Gdzie jesteśmy teraz na drodze do ektogenezy? Na początku postęp był zdecydowany w ciągu ostatnich 20-30 lat. W połowie lat 90, japońskim badaczom udało się utrzymywać płody kozie przez tygodnie w maszynie zawierającej sztuczny płyn owodniowy.

Jednocześnie w ostatnich dziesięcioleciach nastąpił szybki postęp w intensywnej opiece noworodków, która przesuwa minimalny wiek ciążowy, od którego płody ludzkie mogą być utrzymywane przy życiu.

Obecnie przedwczesny płód może przetrwać po usunięciu z naturalnego łona dopiero po 22 tygodniach. To tylko trochę ponad połowa ciąży, która trwa zwykle ok. 40 tygodni a ratowanie niemowlęcia urodzonego w tak wczesnym momencie wymaga wyrafinowanego, kosztownego sprzętu i opieki, jednak możliwości wciąż rosną.

Badania nad płodami kóz w latach 90.

Kompleksowy przegląd opublikowany trzy lata temu przez New York Academy of Sciences podkreśla serię osiągnięć różnych grup badawczych wykorzystujących środowiska macicy ex vivo (poza ciałem) do wspierania płodów ssaków we wczesnej ciąży. Zasadniczo szybko rozwijają się dwa obszary biotechnologii, które potencjalnie mogą umożliwić ektogenezę u ludzi, którą autorzy przeglądu Akademii nazywają częściową ektogenezą.

Ponieważ płód rozwija się znacznie intensywniej podczas drugiej połowy ciąży, nasza obecna zdolność do leczenia i utrzymywania przy życiu wcześniaków jest rodzajem częściowej ektogenezy.

Przedwcześnie urodzone niemowlę, wspierane przez cały sprzęt na oddziale intensywnej terapii noworodków, kontynuuje rozwój, tak jak normalny płód w tym samym wieku ciążowym, który zachowałby się w macicy matki, ale z jednym ważnym wyjątkiem.

Wewnątrz macicy wchodzi natleniona, odżywiona krew, a krew niosąca odpady wypływa przez łożysko i pępowinę. Z drugiej strony w sztucznych warunkach wcześniak musi oddychać przez płuca, oczyścić krew przez wątrobę i nerki oraz uzyskać żywienie przez przewód pokarmowy.

Z kolei całe układy narządów, szczególnie płuca, nie są tak naprawdę gotowe do wykonania swojej pracy tak wcześnie i mają swoje ograniczenia.

Jest jednak możliwość przesunięcia tego limitu. Jedną z dwóch rozwijających się kluczowych technologii są badania nad środowiskiem wypełnionym sztucznym płynem owodniowym, który rozwija się wraz płodem. Laboratoryjnymi modelami były próby z kozami w latach 90. Druga metoda to transfer zarodka.

Rozwijający się ssak może nie tylko zostać przeniesiony z macicy własnej matki do matki zastępczej, ale stopniowo badacze odtwarzają endometrium – warstwę komórkową macicy, która odżywia ciążę.

Połączenie tych technologii umożliwi przeniesienie rozwijającego się człowieka do systemu sztucznego łona, które obejmuje łożysko i pępowinę i dostarcza wszystkie niezbędne surowce takie jak tlen i żywność, oraz usuwa wszystkie zanieczyszczenia tak jak w łonie matki.

Zatem dalszy rozwój nie zależy od tego, czy płuca i inne narządy będą gotowe do wykonania swojej pracy. Zastosowanie takiego systemu do płodu urodzonego w połowie ciąży stanowiłoby prawdziwą częściową ektogenezę.

Metoda ta może znacznie podnieść szansę na przeżycie, a nawet może obniżyć ilość ekstremalnych przedwczesnych porodów, tak więc przejście tej technologii z badań do testów klinicznych jest nieuniknioną kwestią czasu.

Gdy to nastąpi, nie będzie przeszkód, aby przesunąć granicę dalej, w kierunku pełnej ektogenezy. W pewnym momencie jajo zapłodnione in vitro może zostać umieszczone bezpośrednio w sztucznym łonie, bez potrzeby stosowania naturalnej macicy nawet we wczesnych stadiach.

Sztuczne łono może zabrzmieć futurystycznie, ale biorąc pod uwagę przykład aborcji, gdzie matka będąca panią swojego ciała postanawia pozbyć się dziecka, to co się stanie, gdy będziemy mieć technologię, która pozwoli usunąć z niej płód bez zabijania i pozwolić, aby ciąża trwała dalej w sztucznym łonie?

Podczas gdy konserwatyści społeczni mogą być otwarci na to, co sztuczna macica może zrobić z tematem aborcyjnym, to druga strona medalu jest taka, że technologia ta również znacznie ułatwi parom homoseksualnym posiadanie dzieci. Potrzebowali by tylko dawcy jaj; nie ma potrzeby, aby zastępcza matka pobierała zarodek do macicy i nosiła go przez 40 tygodni. To samo dotyczy osób transpłciowych, które chcą mieć dziecko.

Czy czeka nas ponura przyszłość w której kolejne pokolenia będą programowane genetycznie względem koloru oczu włosów oraz rysów twarzy i z wygody ludzkiej będą się rodzić ze sztucznych inkubatorów? Taka prognoza brzmi złowieszczo, zwłaszcza że tego typu scenariusze widzieliśmy w nie jednym filmie sci-fi.

Źródło:

https://geneticliteracyproject.org/2015/06/12/artificial-wombs-the-coming-era-of-motherless-births/?fbclid=IwAR0WNGMtEpms2AZtxauIRp8zTLYIVpUyw_dgKJVGckl_bNE0y-fr4H1iQxk#

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *