
ŚWIAT, JAKI ZNALIŚCIE, JUŻ NIE POWRÓCI – TO CO DZIŚ JEST NORMĄ STANIE SIĘ LUKSUSEM DLA ELIT !
24 kwietnia 2026Katowice – Szyba w samochodzie posła Łukasza Litewki nie pękła typowo dla niskiej prędkości. Nie zapadła się do środka całą powierzchnią, jak przy potrąceniu pieszego w mieście. W szybie jest dziura, a wokół niej – charakterystyczne uszkodzenia. – Przy małej prędkości ciało ludzkie nie robi takiej dziury. To wymaga bardzo dużej siły. Albo prędkości auta, albo upadku z wysokości – tłumaczy nasz rozmówca, mechanik śledczy, który zastrzega anonimowość.
Według relacji świadków i pierwszych ustaleń nieoficjalnych, droga w miejscu wypadku jest fatalna. – Dziurawa tak, że 60 km/h to wyczyn. Ten kierowca musiał jechać blisko setki – dodaje informator.
No i właśnie: prędkość.
57-letni kierowca, który uderzył w posła, twierdzi, że mógł stracić przytomność, zasłabnąć albo „chwilowo się rozproszyć”. Prokuratura nie kryje, że te wyjaśnienia są niespójne.
„Podejrzany przedstawia różne wersje. Mówi o utracie przytomności, ale z dowodów wynika co innego” – czytamy w nieoficjalnych przeciekach z akt.
Dlaczego to ważne?
Łukasz Litewka nie był przypadkowym posłem. To był jedyny polityk Lewicy, którego prawica szanowała. Młody, energiczny, z gigantycznymi zasięgami. Łączył, nie dzielił. Przy swojej inteligencji i zdolnościach organizacyjnych w ciągu jednej kadencji mógł stać się królem lewicy, a w dwóch – sięgnąć najwyższych stanowisk.
On nikomu nie przeszkadzał?
A może wręcz przeciwnie – przeszkadzał najbardziej tym, którzy żyją z polaryzacji.
Wątek, który śmierdzi
Tuż przed śmiercią Litewka – według relacji najbliższego otoczenia – węszył wokół grubej afery pdf. Dziś, 15. dnia po wypadku, Marcin Rola publikuje film, który ma ten wątek rozwijać. Zbieg okoliczności? A może polityczny terror?
Kłodzko, Dolny Śląsk – Przez ponad dekadę w jednym z mieszkań na pozór zwyczajnego małżeństwa działy się rzeczy, od których ścisk żołądka czują nawet doświadczeni śledczy. On – mechanik samochodowy. Ona – urzędniczka, działaczka Platformy Obywatelskiej. Oboje młodzi, zadbani. Sprawa wyszła na jaw dopiero po interwencji szwedzkiej policji. Gdyby nie ona, Przemysław L. i Kamila W. być może dalej krzywdziliby dzieci.
„Biegły powątpiewał w ofiarę”. Polski zator na starcie
Do pierwszego zawiadomienia doszło 1 stycznia 2023 roku. Matka jednej z pokrzywdzonych – na stałe mieszkająca w Szwecji – zgłosiła gwałt na swojej córce. Polska prokuratura wszczęła śledztwo następnego dnia.
Przesłuchano ofiarę w trybie sądowym, powołano biegłego psychologa, przeprowadzono przeszukanie. Przemysław L. został zatrzymany. I po 48 godzinach… wypuszczony.
Dlaczego?
Jak nieoficjalnie ustaliła Rzeczpospolita, biegły miał poważne wątpliwości co do wiarygodności pokrzywdzonej. Na ówczesnym etapie dowody nie pozwalały na postawienie zarzutów.
L. nie tracił czasu. Wyszedł na wolność i natychmiast wyjechał do Szwecji.
Szwedzka interwencja. Tam nie ma wątpliwości
W Szwecji ta sama ofiara ponownie zgłosiła sprawę – ale już lokalnym służbom. Reakcja była natychmiastowa:
25 stycznia 2023 r. Przemysław L. został zatrzymany przez Szwedów. Dwa dni później sąd w Szwecji zastosował areszt.
Szwedzka prokuratura zaczęła pytać Polaków: co wy z tym zrobiliście?
I wtedy – jak przyznaje dziś prok. Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy – polscy śledczy zaczęli na nowo analizować zabezpieczone nośniki. Komputery, pendrive’y, dyski. Wreszcie przełamano kody do przenośnego sejfu sprawcy.
– Wstępne oględziny pokazały, z kim mamy do czynienia – mówi anonimowe źródło z śledztwa.
Matka, która nie pomogła. Nawet przy próbie samobójczej córki
Prokuratura postawiła Przemysławowi L. 26 czynów. Ofiar – dziewięcioro. W tym jego pasierbica – córka Kamili W. z poprzedniego związku, a także inne małoletnie dzieci, które para wychowywała wspólnie.
Metody? Odurzanie eterem, alkohol, gwałty, zmuszanie do czynności seksualnych. Mieszkanie było naszpikowane kamerami i podsłuchem. Dzieci nie miały żadnej prywatności – każdy ruch był kontrolowany.
Kamila W. – jego żona – według aktu oskarżenia nie reagowała. Nawet gdy jej nastoletnia córka próbowała popełnić samobójstwo.
Ona sama twierdzi, że też była ofiarą (miała być potajemnie nagrywana ukrytą kamerą). Sąd i prokuratura uznali jednak, że jej bierność to pomocnictwo. Otrzymała 8 zarzutów, w tym pomocnictwo do gwałtów i znęcanie się nad zwierzętami (zoofilia, również nagrywana).
25 i 6,5 roku. Prokuratura idzie w apelację
W marcu 2025 roku zapadł wyrok:
- Przemysław L. – 25 lat więzienia.
- Kamila W. – 6,5 roku.
Wyroki są nieprawomocne. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy zapowiada apelację – żądała dla kobiety 18 lat. Sąd dał ponad trzy razy mniej. – Kara rażąco odbiega od wniosku – przyznaje prok. Mariusz Pindera.
Polityczne powiązania matki. Działaczka PO, zdjęcia z prominentami
Kamila W. przez lata działała w Platformie Obywatelskiej na Dolnym Śląsku. W latach 2017–2021 była nawet wiceprzewodniczącą koła PO w Kłodzku.
Co więcej – już po postawieniu zarzutów karnych (od połowy 2023 r.) nie usunęła się z polityki. Brała udział w kampanii przed wyborami parlamentarnymi, pojawiała się na zdjęciach z czołowymi politykami partii.
Po wybuchu afery przewodniczący KO w powiecie kłodzkim, Maciej Awiżeń, wydał oświadczenie. Napisał, że kobieta od dwóch lat nie należy do struktur. I zastrzegł – to osoba prywatna, a łączenie partii z „czynami będącymi przedmiotem postępowań karnych jest pozbawione podstaw”.
Nie padło ani jedno słowo o dzieciach. Nie padło słowo „pedofilia”.
Praca w urzędach. I nagle „niepracująca”
Kamila W. była zatrudniona:
- w Starostwie Powiatowym w Kłodzku (2019–2021) na stanowisku referenta ds. użytkowania wieczystego,
- a także w Urzędzie Miasta (bez odpowiedzi na pytania redakcji).
Kiedy kończyła się umowa w starostwie – nie przedłużono jej. Rzeczniczka Bogusława Przybyłowicz mówi krótko: umowa wygasła z upływem okresu, na który została zawarta. Gdy stawiano jej zarzuty, w protokole zapisano już: niepracująca.
Prof. Beisert: Patologia w rodzinie ma swoją „korzyść” dla otoczenia
O komentarz do sprawy poproszono prof. Marię Beisert – prawniczkę, psycholożkę, seksuolożkę, prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.
Jej diagnoza jest jednoznaczna: długotrwałość kazirodztwa to norma, nie wyjątek. Dlaczego?
- Społeczna nieingerencja – w Polsce panuje przekonanie, że to, co dzieje się w rodzinie, jest sprawą prywatną.
- Homeostaza patologii – w rodzinie kazirodczej patologia pełni funkcję regulacyjną: sprawca rozładowuje napięcie, reszta domowników unika konfliktów.
- Fasadowość systemu ochrony dzieci – sądy i biegli często wolą umorzyć sprawę, niż mierzyć się z niewyobrażalnym.
– Matki, które decydują się walczyć o ochronę dzieci, są na poziomie systemowym zniechęcane i wyciszane – mówi prof. Beisert.
Dlaczego nikt nie zareagował przez 12 lat? Ekspertka wyjaśnia
– Otoczenie woli odwrócić wzrok. Kontakt z taką patologią działa niszcząco – tłumaczy Beisert.
Sąsiedzi boją się konsekwencji: wizyt w sądzie, wyśmiania, zemsty ze strony rodziny sprawcy. – „Donosiciela” może spotkać większa kara niż sprawcę – dodaje.
Objawy u dzieci? Często są widoczne: smutek, wycofanie, odmowa chodzenia do szkoły, próby samobójcze. Ale w 20–40 proc. przypadków wykorzystanie przebiega asymptomatycznie – bez żadnych zewnętrznych sygnałów.
Sprawcy zastraszają dzieci adekwatnie do wieku. Prof. Beisert przytacza wstrząsającą historię z własnej praktyki:
6-letni chłopiec nie powiedział o gwałtach, bo ojciec zagroził mu, że przywiąże go i siostrę do drzewa w parku, a wilki ich zjedzą. Adwokat w sądzie wytknął dziecku, że w parku nie ma wilków. Chłopiec miał 6 lat i był przekonany, że to prawda.
Ciemna strona internetu. 600 GB filmów i pytanie o sieć pedofilską
Według nieoficjalnych informacji Onetu, u Przemysława L. zabezpieczono nośnik z 600 GB materiałów pedofilskich – nagrań z własnymi dziećmi i pasierbicą. Część z nich miał publikować w darknecie i sprzedawać.
Prokuratura oficjalnie tego nie potwierdza. – Zarzut dotyczy utrwalania i posiadania, nie rozpowszechniania – zastrzega prok. Pindera.
Ale prof. Beisert nie ma wątpliwości:
– Jeśli głęboko zaburzone osoby wykorzystują dzieci i zwierzęta do pornografii i utrwalają to na nagraniach, to zazwyczaj nie działają same. Działają w grupach, a te grupy są chronione przez innych – prominentnych dorosłych.
Dodaje też pytanie, które powinno wybrzmieć głośno:
– Osoba, która wykorzystuje zwierzęta, ma tendencję do pastwienia się nad słabszymi. I wtedy pojawia się pytanie: czy tylko nad zwierzętami?
Statystyki, które nie dają spać
Policja co roku wykrywa od kilkunastu do kilkudziesięciu przestępstw kazirodztwa. W 2023 r. – 11 stwierdzonych czynów, ale 30 wszczętych śledztw. W 2010 r. rekord: 46 postępowań i 135 potwierdzonych przestępstw.
To tylko wierzchołek góry lodowej.
Co robić, gdy podejrzewasz krzywdę dziecka?
Prof. Beisert radzi:
– Kiedy widzisz dziecko smutne, wycofane – zapytaj wprost: czy coś ci się stało?
Nastolatki też potrzebują pomocy. 15-letnia ofiara bała się iść na policję sama. Poszła z matką koleżanki. I dobrze zrobiła.
Nie bądźmy obojętni. Dzieci nie mają drugiej szansy na dzieciństwo.
W kraju, w którym…
- Andrzej Lepper – samobójstwo.
- Dawid Kostecki – samobójstwo.
- Generał Petelicki – samobójstwo.
- Ponad 100 ofiar Smoleńska – a śledztwo oddano… Rosjanom.
Czy w tym kraju wypadek posła, który szedł po władzę może być zwykłym wypadkiem?
Kierowca aresztowany, ale pytania pozostają
Sąd w Dąbrowie Górniczej rozpoznaje wniosek o tymczasowe aresztowanie dla 57-latka. Przyznał się do winy, był trzeźwy. Ale prokuratura nie wierzy w jego wersję.
A my nie wierzymy, że to tylko „nieuwaga za kierownicą”.
Bo uszkodzona szyba mówi co innego.
Prędkość mówi co innego.
A kontekście politycznym – wszystko krzyczy.
Czy to śledztwo zostanie utajnione?
Czy ktoś sprawdzi komputer i telefon kierowcy z ostatnich 15 lat?
Czy prokuratura odważy się pójść tam, gdzie nie chce iść polityczna władza?
Na razie wiadomo jedno: Młody, świadomy, lubiany chłopak nie żyje. A jego śmierć – przy fatalnym stanie dróg – wymaga odpowiedzi, których na razie nikt nie daje.





