Za kurtyną

STAROŻYTNE PROCESY ALCHEMICZNE – ODCZYTYWANIE PAMIĘCI PRZEDPOTOPOWEJ PLANETY.

Biblia to ogromny skarb, jest połączona – podłączona do innego wymiaru i Ponadświatowych Niebiańskich Inteligencji. Jest gigantyczną tajemnicą ludzkości i Stwórcy, czymś co pochodzi od Ducha Świętego. Występują tam różne poziomy rozumienia. Najprostszym jest opis i pojmowanie historyczne. Niestety poznawanie Pisma tylko z tej perspektywy jest „dziwne” i pozostawia każdemu z ludzi posiadających rozum niedosyt.

Ponieważ opublikowaliśmy już kilka artykułów o biblijnych symbolach, o niewyobrażalnie skomplikowanej duchowej układance, to w tym króciutkim tekście zastosujemy już bardziej bezpośrednie odniesienie do semantycznych środków stylistycznych – symboli, mających jedno znaczenie dosłowne i różną liczbę znaczeń ukrytych. Kolejny raz zdania będą naszpikowane cudzysłowiami, wyłuszczeniami i cytatami ze Świętej (alchemicznej) Księgi.

Co takiego nadzwyczajnego się działo w zamieszłej przeszłości (filozofii megalitycznej) Układu Słonecznego – „Niebiańskich Ciał – „pierwszych dni” ? Co takiego skrywa przedpotopowa planeta Ziemia ?! Dlaczego ludzkość nie może się „dokopać” do Pradawnej pamięci ? Dlaczego starożytni tak bardzo cenili „kamień-głazy-skałę” ?!

„Kamień Filozoficzny” to poszukiwana przez alchemików „substancja” umożliwiająca przemianę „metali” nieszlachetnych w złoto („Potem ujrzałeś, jak bez udziału rąk ludzkich został odcięty kamień i uderzył posąg w stopy z żelaza” Daniela 2:34); katalizator zawierający czynnik materialny i duchowy, za pomocą którego dokonywałaby się transmutacja materii nieszlachetnej w szlachetną, otóż dalej, w super alchemicznej Księdze, u Daniela 2:35 czytamy „kamień, który uderzył w posąg, stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię.” – Co oznacza przyszłą przemianę całej planety Ziemia ! Najwyraźniej nastąpi to w czasie kiedy „Ten Jezus, który został od was wzięty w górę do nieba, przyjdzie tak samo, jak go widzieliście wstępującego do nieba.” Apostolskie 1:11 Czyli jak ? Przybędzie na chmurach-z chmurami” !

Idea „kamienia filozoficznego” wyszła z Akademii Aleksandryjskiej ok. III w. po Chr. Podstawą nauki alchemicznej była gr. starożytna doktryna o czterech żywiołach (ziemia, woda, powietrze, ogień) i czterech jakościach (zimne, wilgotne, gorące, suche). Alchemicy, przypisując sobie niektóre atrybuty Absolutu (jak bycie miarą i zasadą wszystkiego – proszę pamiętać, niektórzy chcą naśladować jedynego prawdziwego Alchemika YHWH !), szukali możliwości oddzielenia tzw. ducha świata od materii, usiłując odkryć skuteczne sposoby manipulowania przemianami.

Uważali, że wszystko co istnieje składa się z tej samej substancji, która kiedyś była jednolita i symbolizowała boską zgodność wszechświata, a później uległa podziałowi na „pierwiastki”: ogień, powietrze, ziemię i wodę. Odtąd każde ciało jest ich mieszaniną w rozmaitych proporcjach. Celem alchemii było stopniowe uszlachetnianie, „oczyszczanie” wszelkiego bytu. Umiejętność otrzymywania „kamienia filozoficznego” mieli posiadać jedynie „prawdziwi alchemicy”, zw. adeptami. Poszukiwali oni wiedzy doskonałej. Uważali, że dzięki niej można oczyścić swoją duszę, zrozumieć mechanizmy istnienia oraz osiągnąć władzę nad sferą materialną i duchową. Wierząc, że istnieje materia prima – zdolni będą do uzyskania jej w stanie czystym, z którego otrzymają każdy dowolny „pierwiastek”(w cudzysłowiu !).

Poglądy alchemików dotyczące składu „kamienia filozoficznego” nie były jednolite. Większość z nich uważała, że „kamień filozoficzny” jako substancja obdarzona najdoskonalszymi cechami powstawać może tylko z „ciał doskonałych“, a więc zawierających złoto, srebro i rtęć; „ażeby robić złoto, musi się mieć złoto” – głosiło słynne stwierdzenie alchemiczne – „…A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony…” Ks. Rodzaju 2:12 Po prostu cudowny super kod semantyczny starożytnych filozofów megalitycznych, z których „Bóg Starożytny jest naszą ucieczką” !!!

Niektórzy jednak uważali, że „kamień filozoficzny” można otrzymać także z „metali” nieszlachetnych lub z tzw. pierwiastków spagirycznych, zwanych „zasadami” (rtęci, siarki i soli – „A że palce u stóp były częściowo z żelaza, a częściowo z gliny” i dalej u Daniela 2:43 mamy „To, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną oznacza, że zmieszają się oni przez ludzkie nasienie, ale nie będą się odznaczać spoistością, podobnie jak żelazo nie da pomieszać się z gliną.” Księga Daniela, 2:43″). Proces syntezy „Kamienia Filozoficznego” nazywany był przez alchemików „wielkim działaniem” i przebiegał w specjalnym przyrządzie nazywanym „jajem filozoficznym” (ovum philosophorum).

Proces „wielkiego działania” składał się z czterech podstawowych faz: 1) przygotowanie działania; 2) działania; 3) pomnożenie kamieni; 4) projekcji, czyli posługiwania się kamieniem. Na działanie składało się 7 tajemniczych operacji, którymi były: czernienie, destylacja, sublimacja, otrzymywanie białej barwy, pojawianie się kolorów tęczy przy przejściu od „małego działania” do „wielkiego działania”, osiągnięcie czerwonej barwy eliksiru, i zakończenie „wielkiego działania”.

Podczas tzw. projekcji, „kamienia filozoficznego” dodany do roztopionego metalu nieszlachetnego miał moc transmutacji go w „złoto” lub „srebro”. Traktaty alchemiczne były tajemnicze i niejasne – symboliczne ! Syzyfowa praca alchemików nad otrzymaniem „kamienia filozoficznego” zmierzała do zaspokojenia „świętego głodu złota” (auri sacra fames).

Ludzie materialistycznie nastawienie (dziś naukowcy i czarownicy marksistowsko-okultystycznej wiedzy akademickiej) popadali w „obłęd alchemiczny”, zatracali zdrowy rozsądek, poddając „doświadczeniom”, prażąc i destylując najdziwaczniejsze mieszaniny różnorodnych substancji (kwasy, rośliny, metale, odchody ludzkie i zwierzęce, doprowadzając „kamienie” do „tęczowej zarazy”). Poszukiwanie „kamienia filozoficznego” rodziło liczne oszustwa, podsycało chciwość i bezkarność szarlatanerii.

Obecnie w dobie materialnych środkó technologicznych prób uzyskania nieznanych mocy „kamienia kwantowego” możliwe jest uzyskanie znikomych ilości złota (np. z rtęci) w reaktorach atomowych i cyklotronach, ale jest to nadzwyczaj kosztowne, a więc całkowicie nieopłacalne. Metafora „kamienia filozoficznego” jest używana w wielu dziedzinach wiedzy, np. w fizyce – dla nadprzewodników jako transmutatorów promieniowania elektromagnetycznego w fale grawitacyjne.

Temat zamieszkiwania na planecie Ziemia inteligentnych nadludzi, zaledwie kilka tysięcy lat temu, budzi ogromne emocje. Są one obserwowane zwłaszcza u osób zaznajomionych z zakazaną archeologią, zwłaszcza biblijną. Reszta ludzkości, skażonej nachaszowym „postępem i nowoczesnością”, śni sen o tzw. „prazupie” z której bez powodu – magicznie – wyszły istoty żywe, by się zmutować i stworzyć rasę myślącą. Aby wydobyć się mentalnie z owej „prazupy” spędziłem wiele lat na analizowaniu dostępnych danych naukowych, archeologicznych i starożytnych treści ! Jak się okazało, była to podróż do innego – Boskiego –  wymiaru, bo jeśli zajmujecie się tym tematem poważnie, przez lata, to doprowadzi was ta tematyka do zmiany percepcji na otaczającą rzeczywistość i doświadczenia świętej „ucieczki”: „Bóg jest dla nas ucieczką i mocą…” Psalm 46:2

Dzięki metodzie badań nad ludzką informacją DNA udało się ewolucjonistom „wykazać”, że wszyscy żyjący mężczyźni wywodzą się od wspólnej grupy męskich przodków zamieszkujących Afrykę prawdopodobnie ponad 100.000 lat temu (według owych ewolucjonistów część tej populacji ok. 80-100.000 lat temu opuściła Afrykę i skolonizowała wszystkie kontynenty – dając początek wszystkim rdzennym mieszkańcom pozostałych kontynentów (co może w dużym stopniu dowodzić prawdziwości Biblii).

Do podobnych wniosków prowadzi hipoteza mitochondrialnej Ewy – przy czym w tym przypadku bada się fragmenty DNA zlokalizowane w mitochondriach (nie w jądrze komórkowym), które ludzie dziedziczą wyłącznie od matki (ponieważ znajdują się one w cytoplazmie komórek jajowych, nie ma ich zaś w plemnikach). Dzięki badaniom genetycznym udało się więc ustalić, że wszyscy ludzie na świecie mają wspólnych przodków w grupie zamieszkujących ponad 100.000 lat temu Afrykę mężczyzn i kobiet. Nie wiadomo, jak duża była to grupa, ani jakiego wzrostu, koloru oczu, lub włosów.

Z najnowszych i najciekawszych badań ludzkiego i ludzko podobnego DNA, jakie prowadził zespół L.A. Marzulliego, (ale i inni!) wynika, że w pewnym momencie dziejowym, nastąpiła migracja istot wielkoczaszkowych z terenów dzisiejszej Europy – Trurcji. Niebieskookie i blond włose istoty udały się, (z Kapadocji i okolic) między innymi, do Ameryki południowej.

Spoglądają szerzej, mamy tu prawdopodobnie do czynienia z realną materializacją symboliki cyklicznego powtarzania wydarzeń – obiegu czasu. Proszę się zastanowić nad sytuacją, w której oddani UFO istotom hitlerowcy okultyści, pragnący stworzyć nową wyższą rasę(mutantów), musieli („ponownie”) uciekać do Ameryki południowej ! Biblia takie założenia potwierdza na swój sposób, bo w Księdze Koheleta 3:15 czytamy  „…To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest; Bóg przywraca to, co przeminęło…”. No ale co się działo jeszcze wcześniej, w czasie przedpotopowego Adama, albo może, jak się za chwilę przekonacie, za Adamów (liczba mnoga) ?! Im więcej analizujemy Świętą (duchową) Pamięć, tym większą tajemnicę odkrywamy.

W języku hebrajskim słowo „adam” jest rzeczownikiem pospolitym oznaczającym „człowiek”. Tak funkcjonuje ten wyraz w Biblii, tak jest i we współczesnym hebrajskim. Adam oznacza „człowiek” w ogóle – zarówno jednostka jak i zbiorowość, cały rodzaj ludzki. Słowo to może być więc tłumaczone jako „człowiek”, „ludzie” lub „ludzkość”. Czy dostrzegacie już, jak znajomość języka hebrajskiego wpływa to na rozumienie pierwszych rozdziałów Biblii i stwierdzenia, że Pan Bóg stworzył Adam-a

Zaprezentujmy teraz, wyjątkowo cenne słowa wybitnej polskiej specjalistki, zajmującej się profesjonalnie Ojcami Kościoła, chodzi o „Adama”, albo raczej „Adamów”:(…)Dla Ireneusza termin „Adam” ma najczęściej znaczenie zbiorowe i oznacza człowieka lub ludzkość. Adam jest jednocześnie pojmowany w sensie ogólnym – człowiek, i jednostkowym – ten człowiek. To podwójne znaczenie Adama pozwala Ireneuszowi przechodzić od perspektywy szczegółowej doogólnej, od osoby do ludzkiej natury. To podwójne znaczenie widać wyraźnie w poniższym tekście: 

A więc jak przez nieposłuszeństwo dziewicy człowiek upadł, a upadając umarł, tak przez dziewicę, która była posłuszna Słowu Bożemu, człowiek na powrót ożył i przyjął życie. Pan bowiem przyszedł szukać zagubionej owcy. A zagubił się człowiek. I dlatego nie powstało jakieś nowe stworzenie, ale rodząc się z tej, której ród był od Adama, zachował podobieństwo ukształtowania.Trzeba było bowiem zjednoczyć i zrekapitulować Adama w Chrystusa, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez nieśmiertelność, a Ewę [zrekapitulować] przez Maryję, aby dziewica stała się orędowniczką dziewicy i usunęła dziewicze nieposłuszeństwo przez posłuszeństwo dziewicy. To zaś przekroczenie, które zostało popełnione przy pomocy drzewa, zostałousunięte przez posłuszeństwo, przez które posłuszny Bogu Syn Człowieczy przybity został gwoźdźmi do drzewa odrzucając poznanie zła, a wprowadzając poznanie dobra. Złem jest nieposłuszeństwo Bogu, dobrem zaś posłuszeństwo Bogu

Z jednej strony Adam oznacza tu konkretnego człowieka, z drugiej zaś jest kimś więcej niż tylko jednostką, stanowi określenie człowieka w ogóle. Także w innych miejscach Ireneusz niemal zawsze mówi o człowieku w liczbie pojedynczej, tak jakby był tylko jeden człowiek, szczególnie gdy mówi o etapach zbawienia przewidzianych przez Boga. Nie jest to jedynie gura retoryczna, lecz odwołanie do żywej i organicznej jedności, którą tworzą wszyscy ludzie(zbiorowej duchowej pamięci Total Recall – dopisek Argonauty). Jeśli tak jest, jeśli ludzkość tworzy żywą jedność w Adamie, to Chrystus, włączając w siebie Adama, przez samo to włączył w siebie całą ludzkość.(…) – koniec cytatu.

Sprawa robi się jeszcze bardzie fascynująca, nie tylko z punktu widzenia „Megalitycznej Psychologii Poznawczej„, ale i duchowej pamioęci Total Recall (lub popotopowej amnezji) ! Oto u naszej wspomnianej wyżej wybitnej rodaczki pojawiają się takie zdania o „Adamach”: „We wszystkich cytowanych wyżej wypowiedziach Ireneusza na pierwszy plan wysuwa się koncepcja ludzkości jako żywej jedności. Jak słusznie zauważa Lassiat, Bóg mógłby stworzyć ludzi niezależnymi jednostkami, ale gdybyśmy nie byli w jedności z Adamem, nie moglibyśmy być w w jedności z Chrystusem. Bóg storzył jednego człowieka – człowieka-ludzkość, by w swoim Synu umożliwić człowiekowi dostęp do niezniszczlności. Ten człowiek ludzkość tworzy żyjącą i organiczną jedność, której pierwszy Adam był embrionem (zarodkiem), a której głową ma być Chrystus, drugi Adam„.

A co na to Biblia ? Pismo Święte wywodzi słowo adam (אדם) od słowa adama (אדמה) – ziemia, gleba. W jęz. hebrajskim pisze się, że Pan Bóg stworzył Adama z adama, z prochu ziemi. Aby jakoś przekazać to co zakodowano po hebrajsku, trzeba by po polsku przetłumaczyć: Pan Bóg stworzył ziemianina z ziemi ! Ale o tym napiszemy w trzeciej części…  Słowa pokrewne hebrajskiemu adam pojawiają się nie tylko w Biblii, ale też w starszych językach semickich. W najstarszych formach występują w języku akadyjskim, gdzie oznaczają „ciemną, czerwoną glebę, glinę” lub „czerwoną krew” – co zgadzałoby się z powyżej ukazaną etymologią biblijną (gleba, krew).

Kolor czerwony oznaczany jest w hebrajskim takim samym rdzeniem, a brzmi adom, zatem również wydaje się mieć związek z naszym imieniem. W bardzo zbliżonych do hebrajskiego językach północnosemickich, jak ugarycki czy fenicki, słowo adam oznacza człowieka lub ludzkość, tak jak w Biblii. Pismo Święte wielokrotnie wykorzystuje to słowo na oznaczenie całej ludzkości, co pokazuje uniwersalizm myślenia hebrajskiego: stwórcze i zbawcze działanie Boga rozciąga się na wszystkich ludzi, tak jak wcześniej, upadek dotyczył wszystkich Ziemian.

Pan Jezus określając Siebie jako ben-adam, Syn Człowieczy, wskazuje na swą ludzką czystą naturę, na bycie człowiekiem, wzorcem, czystym duchowo i genetycznie. Jednocześnie to ulubione samookreślenie Jezusa zapowiada Go jako potomka Adama, Drugiego Adama, tego który naprawi grzech Pierwszego i przyniesie całej ludzkości nadzieję zbawienia, odkupienia i odrodzenia – kosmiczni bio-ludzie, bez genetycznego znamienia bestii, tak jak Noe – uratowany sprzed potopowego okultystycznego armagedonu.

Należy zastanowić się teraz, co takiego wydarzyło się z „Adamami”(pierwszą ludzkością!) przed globalnym kataklizmem ? Święta Duchowa Pamięć tajemniczo informuje nas o wystąpieniu jakiegoś globalnego „skażenia” ! Od tego momentu, cała ludzkość, wszyscy „Adamowie” zostali „skażeni” ! „Ziemia została skażona w oczach Boga.  Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie,…” Ks. Rodz 6:11

Te skażenie jest dwojakie: cielesne i duchowe – wpływające na globalną pamięć „adamów”-amnezję. Owo skażenie wpływa na nasze biologiczne ciała, które po pewnym czasie ulegają rozpadowi. Od czasów pierwszego „Adama” trwamy w skażeniu. Jeśli przyjąć do siebie, do swojej duchowej pamięci, to co przed chwilą przeczytaliście, o pierwszym „Adamie”, jako pierwszej ludzkości, to Ziemia należy do strefy przymusowego czasowego odosobnienia – inaczej „kwarnantanny” (dawniej 40-dniowe z łac. quarantena czyli 40).

Ziemia była i ciągle jest w tej strefie, tak jak ludzkość-adamowie. Jeśli chcemy się oczyścić ze skażenia, to mamy ku temu pomoc – Biblię i różnorakie procedury, zapisane tam. Biblia zna rozmaite obrazy oczyszczenia. Wymienia (symboliczno-rytualne) oczyszczenie przez ogień, wodę, krew i miecz. Oczyszczenie przez ogień, krew lub miecz — brzmi to w naszych współczesnych „postępowo nowoczesno – okultystycznych” czasach bardzo obco, wręcz przerażająco. Jednak we wszystkich tych obrazach dostrzegamy wyrażenie czegoś istotnego z tajemnicy oczyszczenia.

W psalmie 66, w wersecie 10 słyszymy: „Albowiem Tyś, Boże, nas doświadczył, badałeś nas ogniem, jak się bada srebro”. Dla średniowiecznej alchemii podgrzewanie było procesem mistycznym. To, co ziemskie, poprzez niebiański ogień zostaje sprawdzone i oczyszczone. Nawet i popiół, który pozostaje po pożarze, uznawany jest za oczyszczający. Żydzi posypywali popiołem głowy, aby w ten sposób wyrazić swą gotowość do nawrócenia i pokuty oraz do wewnętrznego oczyszczenia.

W religii żydowskiej mamy do czynienia z wieloma obmyciami. Gdy Żydzi zabrudzili sobie ręce, myli je, aby oczyścić się przed wspólnym posiłkiem. Niektóre z tych rytuałów oczyszczających rozumieć należy jako czysto higieniczne. Izrael rozumiał czystość i rytualnie, i moralnie. Tradycja prorocka wyraźnie pokazuje, że obmycia nie oczyszczą człowieka wewnętrznie, jeśli nie nawróci się każdy „Adam” wewnętrznie – duchowo – „Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga.” List do Rzymian 2:28-29. Tak więc prawdziwe obmycie pochodzi od Chrystusa i jest ono duchowe. Z tego też względu Psalmista prosi pełen nadziei: „Obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję” (Ps 51, 9).

We wszystkich kulturach kąpiel rozumiana jest jako oczyszczenie, odnowa i odrodzenie. Po kąpieli człowiek czuje się jak nowo narodzony. Ma się wrażenie, że wraz z zewnętrznym brudem zmyty został także i brud wewnętrzny. W starożytności kąpano także i posągi bogów, aby odnowić relację między bogiem i człowiekiem. Psychoanaliza widzi w kąpieli nieuświadomione pragnienie powrotu do matczynego łona i odzyskania tam pierwotnej czystości.

Biblia opowiada nam o tym, jak Izraelici w swej drodze poprzez pustynię przybyli do Mara. Tam jednak „nie mogli pić wód, gdyż były gorzkie” (Wj 15, 23). Mojżesz wrzuca do wody kawałek drewna i staje się ona słodka. Drewno, które Mojżesz wrzuca do wody, jest dla Ojców Kościoła obrazem krzyża. Gdy w naszą gorycz, albo skażenie, zanurzymy krzyż Jezusa oraz Jego Świętą Naukę, przemienia on/ona je i możemy pić z czystego źródła.

Skoro dotarliście państwo z nami do tego momentu to proszę spróbować bardziej mistycznie odczytać kolejne zdania Świętej Pamięci: „Tylko Duch Boży unosił się nad wodami” (Księga Rodzaju 1, 2) Czytając pierwszy (tzw. kapłański) opis stworzenia świata (Rdz 1,1 – 2,4a) z pozycji niewierzącego, albo ewolucjonisty, bądz skażonego sceptyka, nie zrozumiemy nic, dostrzegamy w nim sporo niekonsekwencji i niejasności. Wszystko się zmienia gdy oczyszczeni z szatańskiego ewolucjonizmu wierzymy, że Biblia to prawdziwie natchniona i w pełni zaprojektowana przez Stwórce.