Ukryte na widoku

NOWY DOKUMENT ONZ ZATYTUOWANY ”NWO” – CO SZYKUJĄ DLA NAS ELITY NA LATA 2021 – 2030 ?

By mówić o Agendzie 2030 trzeba cofnąć się 20 lat, gdy to światowi przywódcy przyjęli „Milenijne Cele Rozwoju”. Było to osiem priorytetowych działań zaplanowanych na 15 lat, które miały uczynić świat lepszym: walka z ubóstwem, dostęp do edukacji, równość płci, lepsza opieka zdrowotna dla matek i dzieci, ograniczenie chorób, lepsze gospodarowanie zasobami naturalnymi i stworzenie unikalnego systemu finansowo-handlowego.

Cele te de facto nie doczekały się pełnej realizacji. Zostały za to w roku 2015 rozszerzone w Agendzie 2030. Co kryje dokument, którego sygnatariuszem jest Polska? Jakim stanie się świat w wyniku realizacji 17. Celów Zrównoważonego Rozwoju i 169. powiązanych z nimi zadań?

Bezpieczny, dostatni, nikogo nie wykluczający świat. Wolny od wojen, głodu. Za nami dwie dekady realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Przed nami kolejna. I pewnie nie ostatnia. Tylko czy zapisana w Agendzie 2030 recepta na „lepszy świat” takim go uczyni?

Agenda 2030 niby nikogo do niczego nie zmusza. To „partnerstwo”, ale zabezpieczone zapisem, że w tej – jak ujmuje to dokument – „zbiorowej podróży” ku ocaleniu planety i ogólnemu dobrobytowi, nikt nie zostanie pominięty. W praktyce nie brak głosów o konieczności wzmocnienia roli instytucji międzynarodowych i pozarządowych, kosztem roli państw. Jest to cena jaką przyjdzie zapłacić za potencjalne korzyści płynące z włączenia się w ten globalny projekt. Niemożliwe?

Na początku 2019 roku kanclerz Angela Merkel mówiła o reformie instytucji międzynarodowych – o konieczności ich wzmocnienia i przyznania im większych kompetencji w stosunku do państw narodowych. W ten sposób miałyby one skuteczniej stawiać czoło „nowym wyzwaniom”.

Na Agendę 2030 trzeba spojrzeć z pozycji katolickiej. Dokument ma swoją „religię” i „istotę wyższą”. Okazuje się, że sposób w jaki mówi się w dokumencie o ochronie planety powoduje wrażenie, że to ekologizm ma być nową, światową religią, a bytem nadprzyrodzonym jest… Matka Ziemia. Uczestnicy Agendy 2030 jednogłośnie to potwierdzają swoim podpisem pod dokumentem!

Ważna jest Ziemia, klimat i zrównoważony rozwój – w tej wizji nie ma miejsca dla Boga – Stwórcy i człowieka, jako korony stworzenia. Jest to zatem element budowania nowej, ponadnarodowej pseudoreligii – ekologizmu – uznającego człowieka za źródło zła.

Dość wspomnieć tu o raporcie Klubu Rzymskiego, który został opatrzony mottem: „Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek”, czy o tezie jaką przedstawił Jacques-Yves Cousteau, idol ekologistów, wskazującej, że aby na Ziemi zapanowała równowaga należy eliminować 300 tysięcy ludzi dziennie. Oczywistą konsekwencją takiego podejścia są wszelkie programy depopulacyjne – obecne w Agendzie 2030 – o czym za chwilę.

Agenda 2030 stawia też na pokój oraz na świat bez głodu i ubóstwa. Póki co efektów działania tego rodzaju programów brak. Bo przecież trudno dziś twierdzić, że w ostatnim dwudziestoleciu poziom przemocy spadł, nastąpiła likwidacja handlu ludźmi, nielegalnego handlu bronią, że korupcja została znacząco zredukowana… W rzeczywistości gra toczy się o co innego – o budowę nowych społeczeństw, łatwo kontrolowanych, które – tylko z pozoru – nie będą nikogo wykluczały. W tle pojawia się walka o prawa „mniejszości seksualnych”.

Namacalnym efektem polityki antydyskryminacyjnej pisanej w duchu Agendy jest tzw. konwencja Stambulska, która m.in. upatruje źródeł zła w rodzinie. Nie brak głosów, że w imię równości i tzw. dobrego samopoczucia społecznego, trzeba wyrzec się wiary, a przynajmniej nie manifestować jej publicznie. A jak wiemy już z praktyki chodzi tu głównie o chrześcijan. Głosy o „świeckim państwie” płyną przecież też z polskiego Sejmu, gdzie raz po raz powstają inicjatywy mające na celu ściągnięcie krzyża ze ściany sali obrad.

Zmianom społecznym oczekiwanym w Agendzie ma sprzyjać totalna edukacja promująca zdrowe życie, dobrobyt i zrównoważony rozwój. Na kartach Agendy na pierwsze miejsce wysuwa się „powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i prokreacyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji”. Sygnatariusze zobowiązują się, by włączyć „zdrowie prokreacyjne do krajowych strategii i programów”.

W praktyce chodzi o promocję szeroko pojętej antykoncepcji, zwiększanie dostępności aborcji oraz in vitro, poszerzanie szczepień przeciwko wirusowi HPV czy edukacja seksualna. W tym ostatnim elemencie wzmożenie widać także i w Polsce. Chodzi o to, by promować wzorce edukacyjne serwowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i by edukacja ta była obowiązkowa – takie opinie płyną choćby ze strony urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

W służbie takiej edukacji wykorzystywane mają być wszelkie zdobycze cywilizacyjne. Możemy być zatem pewni, że wszelkie innowacje techniczne, także te dobrze służące człowiekowi czy środowisku, zostaną wykorzystane do wdrażania „postępowych ideologii”, a obietnica ich dostarczenia – do stwarzania nacisku na biedniejsze społeczeństwa – w praktyce oznacza to przejmowanie nad nimi kontroli. I dotyczy to różnych dziedzin życia. Chodzi bowiem o uwikłanie rządów, samorządów, społeczności w realizację celów zrównoważonego rozwoju.

Trzeba dodać, że słowo „aborcja” w dokumencie w ogóle nie pada. Mowa o trosce o życie i zdrowie – podlanej ideologicznym sosem walki o równość płci i wzmocnienie pozycji kobiet. Jaki bywa wymiar praktyczny? Warto wspomnieć głośną aferę związaną z programem szczepień przeciwko tężcowi, który okazał się być w praktyce programem zwalczania płodności afrykańskich kobiet.

Agenda 2030 zakłada, że jej cele mają być osiągnięte poprzez zawarcie globalnego partnerstwa i przy zmobilizowaniu niezbędnych środków koniecznych do wdrożenia jej założeń. To niesie za sobą konieczność wprowadzania stosownych regulacji, ale też i nowych danin (bo np. trzeba „ratować klimat”). Obecnie słyszymy o unijnych pomysłach na regulację „w górę” cen mięsa, co ma spowodować zmniejszenie produkcji i tym samym emisji CO2. To także likwidacja energetyki węglowej – te postulaty są coraz głośniejsze.

W praktyce uznanie którejkolwiek z branż za szkodliwą dla środowiska może oznaczać jej kres. Słowem wytrychem jest tu „klimat” i jego „zmiany” (tu ponownie widać aktywność RPO postulującego obowiązkową edukację na temat zmian klimatu) oraz walka o przetrwanie społeczeństw i biologicznych systemów. Polska już doświadcza troski międzynarodowych gremiów o demokrację i praworządność. Wspólnie „ratowano” Puszczę Białowieską. Zatem w imię „integracji społecznej” międzynarodowe gremia stanąć mogą a to w obronie praw „mniejszości seksualnych”, „praw kobiet”, albo upomną się o seksedukację w szkołach.

Agenda 2030 mówi też o migracji i postrzega ją wyłącznie w kategoriach szansy oraz rozwoju. Problemy związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w krajach do których przybywają imigranci z obcych kręgów kulturowych, także wrogo nastawionych do cywilizacji chrześcijańskiej, nie są dostrzegane. To migracje mają być bezpieczne, a migranci mają czuć się dobrze. Owszem, Agenda 2030 przewiduje możliwość powrotu imigrantów do swoich krajów – o ile zechcą.

Zapisane w dokumencie deklaracje są dość jasne: „Ułatwiać uporządkowaną, bezpieczną, regularną i odpowiedzialną migrację oraz przepływ ludzi, w tym poprzez implementację zaplanowanych i dobrze zarządzanych polityk migracyjnych”. Co istotne, pomysły na takie ułatwienia już były forsowane na forum UE. W ten trend wpisują się też próby uzależnienia unijnych dotacji od włączenia się w plan relokacji imigrantów, czy karania krajów, które wyłamują się ze wspólnej polityki migracyjnej.

Choć z pozoru może wydawać się to niemożliwe, to jednak kreowany w Agendzie 2030 „nowy porządek” wywraca do góry nogami świat jaki znamy. Globalnie patrząc – ma być on zarządzany już nie przez rządy państw, ale międzynarodowe gremia. Stąd wspomniane systemy uzależnień zakładające przekazanie zdobyczy cywilizacji w zamian za podległość w kwestiach a to „zdrowia reprodukcyjnego”, to znów praw „mniejszości seksualnych” czy podejścia do ochrony środowiska i implementowania zielonych technologii. Rewolucja ta nie uda się bez zmian w sferze społecznej.

Szczególnie, gdy mowa o kulturach budowanych na chrześcijaństwie. Stąd potrzebne jest odrywanie ludzi od wiary, rodziny. Uderzenie w fundamenty i rozbicie ich pozwala bowiem tworzyć społeczeństwa podatne na „nowe trendy”, gotowe bezrefleksyjnie przyjmować nawet najbardziej irracjonalne pomysły w imię wyimaginowanego „wyższego dobra”. Obecnie jest nim ochrona klimatu. Bardzo kosztowna i mało skuteczna. O co walka toczyć się będzie jutro?

Przed nami leży dokument ONZ zatytułowany „nowy porządek świata”, którego wykonanie jest przeznaczone na okres od 2021 do 2030 r. w tym przedziale czasowym wyznaczono następujące cele:

  • ustanowienie jednego rządu światowego
  • bezgotówkowa wspólna waluta światowa
  • bank centralny / zjednoczony bank światowy
  • zjednoczona armia światowa
  • zniesienie suwerenności narodowej
  • anulowanie własności prywatnej
  • zniesienie instytucji rodziny
  • redukcja światowej populacji
  • kontrola wzrostu i gęstości zaludnienia
  • obowiązkowe szczepienia wielokrotne
  • uniwersalny podstawowy dochód
  • anulowanie wynagrodzeń
  • wszczepienie mikroczipa do organizmu człowieka w celu umożliwienia robienia zakupów, płacenia, podróżowania i kontrolowania ruchu osoby
  • wprowadzenie oceny społecznej (jak w Chinach)
  • niezliczone urządzenia elektroniczne zostaną podłączone do systemów 5G
  • rząd przejmie prawo do wychowywania dzieci
  • prywatne szkoły, uniwersytety i inne instytucje akademickie przejdą do Państwa
  • zniesienie prywatnego transportu samochodowego
  • zniesienie wszystkich prywatnych przedsiębiorstw
  • w transporcie lotniczym liczba pasażerów zostanie ograniczona do minimum
  • koncentracja ludzi w strefach specjalnych (przedmieścia)
  • anulowanie systemów nawadniających
  • zniesienie prywatnych przedsiębiorstw w sektorze rolnym, w tym zakaz posiadania zwierząt
  • anulowanie mieszkań prywatnych
  • ograniczenie użytkowania gruntów
  • zakaz wszystkich naturalnych (niesyntetycznych) zabiegów
  • zakaz wszelkich nietradycyjnych metod leczenia (naturopatia)
  • zakaz dla wszystkich rodzajów paliw kopalnych.

To jest treść dokumentu. Kto ma uszy, niech usłyszy. Nawet egipski faraon był bardziej litościwy, niż ten szatański system. Nie wierzę co jest napisane w tym dokumencie!!!

Najnowsze wpisy

Kategorie

NOWY DOKUMENT ONZ ZATYTUOWANY ”NWO” – CO SZYKUJĄ DLA NAS ELITY NA LATA 2021 – 2030 ?

4 października 2020 / Możliwość komentowania NOWY DOKUMENT ONZ ZATYTUOWANY ”NWO” – CO SZYKUJĄ DLA NAS ELITY NA LATA 2021

Może Ci się spodobać

DALAJLAMA – CIA,OKULTYZM I PRAWDZIWE OBLICZE DUCHOWEGO PRZYWÓDCY TYBETU. 29 sierpnia 2020

  • Najnowsze wpisy
  • Kategorie
  • NOWY DOKUMENT ONZ ZATYTUOWANY ”NWO” – CO SZYKUJĄ DLA NAS ELITY NA LATA 2021 – 2030 ?
  • Może Ci się spodobać