
WATYKAN,CERN, LOOSH – CZEMU WIELKANOC TO ŚWIĘTO RUCHOME ?
3 kwietnia 2026
DZIEDZICTWO UPADŁYCH ANIOŁÓW: OD PODZIEMNYCH GIGANTÓW PO SPISEK ADMIRAŁA BYRDA.
5 kwietnia 2026Przypomnę: rzekomo w 1969 roku, gdy rzekomo pierwszy człowiek stawiał nogę na Księżycu, wszystkie czarno-białe odbiorniki telewizyjne transmitowały to wydarzenie na ŻYWO. Teraz, jakoś ta technologia przepadła. Hollywood wtedy już miał fantazję… A ponownie, 55 lat później, „poliniaki” cieszyli się opóźnionym filmikiem przesłanym z konsumpcji kosmicznych pierogów.
Myślę, że owce mają więcej inteligencji od homo sapiens, zważywszy że matoły trzymające w ręku telefon nie ogarniają postępu, jaki nastąpił.
Smartfon vs komputery z 1972 roku – przepaść nie do przeskoczenia
Współczesny, budżetowy smartfon ma moc obliczeniową przewyższającą sumaryczną moc wszystkich komputerów istniejących na świecie w 1972 roku.
To nie jest przesada. To jest fakt.
Twój telefon, który kosztuje 500 złotych, ma więcej pamięci RAM, szybszy procesor i lepsze możliwości graficzne niż cała infrastruktura technologiczna, która – według oficjalnej wersji – posłała człowieka na Księżyc, pozwoliła mu chodzić, skakać, jeździć łazikiem, grać w golfa, prowadzić transmisję na żywo i wrócić bezpiecznie na Ziemię.
I tu pojawia się fundamentalne pytanie, na które nikt z oficjalnej strony nie potrafi logicznie odpowiedzieć.
Dwie możliwości – obie prowadzą do tego samego wniosku
Mamy zatem dwie możliwości:
Pierwsza: Agencja kosmiczna po rzekomym lądowaniu na Księżycu wstrzymała i zniszczyła całkowicie technologię i tę gałąź rozwoju. Świadomie wyrzuciła do śmieci dziesiątki tysięcy dokumentów, planów, procedur i technologii, które pozwoliły na jeden z największych wyczynów inżynieryjnych w historii ludzkości.
Druga: Ktoś was ponad 50 lat robi w wielkiego bakłażana.
Wybierzcie sami.
Artemis II – misja, która miała być krokiem dalej, a jest krokiem w tył
A teraz, po ponad pół wieku „geniusze” próbują okrążyć Księżyc i bezpiecznie wrócić. Może się uda… z dzisiejszą technologią. Bo o lądowaniu na Księżycu to nawet nie myślą. Ten wyczyn jest poza ich technologią – na obecną chwilę.
50 lat temu, w oparciu o obliczenia na komputerze IBM 360 i pomiary radarowe, „polecieli” prodiżem na Księżyc, poskakali, pojeździli rowerkiem, wbili kijek w glebę, przeprowadzili transmisję telewizyjną na żywo, zadzwonili z Księżyca do Nixona i wrócili cali i zdrowi.
Dziś dysponują technologią, która pozwala polecieć na orbitę, bez możliwości lądowania i prowadzenia transmisji na żywo.
Zadaniem obecnej misji Artemis II jest:
- sprawdzenie systemów podtrzymywania życia
- test osłony termicznej przy powrocie w atmosferę Ziemi
- test łączności
- test nawigacji
- test manewrów w głębokim kosmosie
Czyli dokładnie to, co – według oficjalnej narracji – zostało już perfekcyjnie rozwiązane w latach 60. i 70. ubiegłego wieku.
Kluczowe pytania, które cisną się na usta
Klei się to komuś?
Bo mnie nie.
- Jeśli w 1969 roku mieliśmy technologię do lądowania na Księżycu, to dlaczego dziś, 55 lat później, z superkomputerami, sztuczną inteligencją, drukiem 3D i materiałami, o których nikt w latach 60. nie śnił, nie potrafimy tego powtórzyć?
- Jeśli w 1969 roku mieliśmy transmisję telewizyjną na żywo z powierzchni Księżyca, to dlaczego dziś, w epoce Internetu, 5G i światłowodów, nie możemy zorganizować płynnego streamingu z orbity?
- Jeśli w 1969 roku astronauci dzwonili z Księżyca do Białego Domu, to dlaczego dziś nie ma żadnego bezpośredniego połączenia głosowego z kosmosu, które nie byłoby opóźnione i pocięte?
- Jeśli w 1969 roku łazik księżycowy jeździł i był sterowany, to dlaczego dziś boimy się wysłać cokolwiek większego niż łazik wielkości wózka inwalidzkiego?
Argumenty obrońców oficjalnej wersji i ich dziury
Obrońcy oficjalnej narracji często mówią:
„Dokumentacja się zaginęła”.
Naprawdę? Największy osiągnięcie technologiczne w historii ludzkości, miliardy dolarów wydane, tysiące inżynierów zaangażowanych – i nikt nie pomyślał o archiwizacji?
„Magnetofony z tamtych czasów były inne, taśmy się rozmagnesowały”.
Ale plany? Ale procedury? Ale receptury materiałów? Ale kod źródłowy oprogramowania? Wszystko przepadło?
„Chodzi o bezpieczeństwo, dzisiaj standardy są wyższe”.
Wyższe standardy, które uniemożliwiają to, co było możliwe przy niższych standardach? To jak twierdzenie, że dzisiejsze samochody są bezpieczniejsze, więc nie mogą jeździć szybciej niż modele T Forda.
Technologia, która zniknęła – a powinna być wszędzie
Gdybyśmy rzeczywiście posiadali technologię lotów księżycowych z lat 60. i 70., to:
- Od dawna mielibyśmy bazy na Księżycu
- Loty na Księżyc byłyby tak rutynowe, jak dzisiejsze loty transatlantyckie
- Turystyka księżycowa byłaby dostępna dla najbogatszych
- Mielibyśmy stacje przekaźnikowe na orbicie
- Komunikacja z głębokim kosmosem byłaby tak naturalna jak rozmowa przez WhatsApp
Tymczasem mamy… nic. Pustkę. Wymówki. I opóźnione filmiki z „kosmicznych pierogów”.
Dlaczego to wszystko ma znaczenie?
To nie jest tylko sucha debata techniczna. To jest pytanie o zaufanie do instytucji, które od 55 lat karmią nas opowieścią o wielkim skoku ludzkości.
Jeśli skłamali w sprawie Księżyca – co jeszcze skłamali?
- Skąd wiemy, że zdjęcia z Marsa są prawdziwe?
- Skąd wiemy, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna nie jest hollywoodzkim planem?
- Skąd wiemy, że Ziemia jest okrągła? (To akurat wiemy, ale chodzi o zasadę).
System opiera się na autorytecie. Jeśli ten autorytet upada, cała konstrukcja zaczyna się chwiać.
Podsumowanie: 55 lat i ani kroku dalej
W 1969 roku „polecieliśmy” na Księżyc. W 2024 roku – 55 lat później – ledwo „myślimy” o okrążeniu go. A o lądowaniu nawet nie ma mowy.
W międzyczasie technologia poszła tak do przodu, że nosimy w kieszeni komputery tysiące razy potężniejsze niż te, które rzekomo posłały człowieka na Srebrny Glob.
Ktoś tu kogoś robi w konia.
Pytanie tylko – czy owce to w końcu zobaczą?





