Otwórz oczy

ZNAMIĘ BESTII ”G” – WPROWADZAJĄ NOWY SYSTEM SEGREGASCJI SANITARNEJ W EUROPIE

Czipowanie to prosty zabieg polegający na implantacji mikroczipu do organizmu zwierzęcia, w celu jego trwałego oznakowania. Mikroczip, po zatopieniu w mikroskopijnej obudowie wykonanej z obojętnego dla organizmu tworzywa, jest umieszczany wewnątrz jednorazowej strzykawki z igłą. Sam zabieg nie odbiega niczym od wykonania rutynowego zastrzyku. Czipowaniu zazwyczaj poddawane są psy i koty, lecz postępująca miniaturyzacji mikroczipów pozwala na znakowanie innych gatunków zwierząt, jak chociażby rybek czy nawet papug.

Mikroczip to nic innego jak miniaturowy procesor i pamięć, które przechowują zakodowany na stałe, unikalny, wielocyfrowy numer identyfikacyjny. Po implantacji, do numeru identyfikacyjnego zostają przypisane dane zwierzęcia i jego właściciela, które są następnie przechowywane np. w Międzynarodowej Bazie Danych Safe-Animal. Dzięki temu, po odczytaniu mikroczipu, możliwe jest jednoznaczne określenie właściciela zwierzęcia.

Mikroczipy używane do identyfikacji zwierząt to nic innego jak klasyczne pasywne transpondery RFID (ang. Radio Frequency Identification). RFID jest powszechnie stosowaną technologią identyfikacji za pomocą fal radiowych. Pasywne transpondery nie są wyposażane w jakiekolwiek źródło zasilania, takie jak np. baterie.

Dzięki temu, bez degradacji parametrów i konieczności wymiany, pozostając przez cały czas pod skórą, mogą pełnić swoją funkcję od momentu implantacji, aż do końca życia zwierzęcia. Jednakże brak zasilania skutkuje też tym, że transpondery same nie wytwarzają żadnego pola elektromagnetycznego, więc nie są w stanie emitować sygnału radiowego. Tak naprawdę, nie są ani nadajnikami, ani odbiornikami sygnału radiowego.

Stempel Gie

Jednak dziś będzie trochę o czymś innym. Dzisiaj będzie o gie. My tego jeszcze nie mamy, bo to raczej niemieckojęzyczny pomysł. Chodzi o 3G i tegoż kombinacje. Mamy parę wariantów i określają one kryteria, które trzeba spełnić by móc uczestniczyć w życiu publicznym, są aktualnym wyznacznikiem dopasowanym do zakresu obostrzeń.

Np. w Austrii możemy mieć 2,5G w dostępie do restauracji czy sklepów, ale 2G+ w dostępie do muzeów. To ciężka kombinatoryka, by to wykazać przejrzymy sobie kilka podstawowych wariantów, czyli mały przewodnik po „G”:

  • 3G (geimpf, getesten, genesen): full wypas, kwalifikują się ci zakleszczeni, ozdrowieńcy lub posiadacze negatywnych testów (tu PCR i antygenowych), czyli wersja najlżejsza.
  • 2,5G: zakleszczeni, ozdrowieńcy, przetestowani negatywnie (ale tylko testami PCR).
  • 2G: zakleszczeni, ozdrowieńcy, testowani bez wjazdu (od 6 grudnia, bo przedtem do tej kategorii liczyli się ci z pierwszą dawką i negatywnym testem PCR).
  • 2G+: zakleszczeni i ozdrowieńcy, ale ci tylko z negatywnym testem (PCR lub antygen).

Ozdrowieniec to taki, któremu minęło nie więcej niż 90 dni od końca infekcji, jeśli się zakleszczył w pełni to przedłuża mu się „ważność” jego odporności do 360 dni, od 6 grudnia już tylko do 270 dni.

Zakleszczony skutecznie dostawał paszport na 12 miesięcy, od 6 grudnia skrócono jego ważność do miesięcy dziewięciu.

To są permutacje austriackie i trzeba przyznać, że sanitaryzm w swych regułach i wariantach może swą kombinatoryką przyprawić o zawrót głowy. Ale popatrzmy co z tego wynika. Otóż jest to postać próby ogarnięcia chaosu, w dodatku przy zmieniających się regułach tego ogarnięcia.

W zestawie 3G preferowani są zakleszczeni, choć ich ważność skraca się i jest coraz bliższa 6 miesięcy, co zgada się z konstatacjami, że przeciwciała wywołane prepatarem szybko kończą żywot i Big Farma kupiła sobie tym samym abonament na co najmniej dwie dawki w roku i nie wiadomo jeszcze przez ile lat.

W kilku wariantach selekcjonowani są, względem zakrzepionych, ozdrowieńcy, co z kolei nie odpowiada badaniom. Jedne wskazują, że ci co przeszli już koronawirusa, mogą mieć stuprocentową ochronę przed śmiercią kowidową lub stanem ciężkim i 90% ochrony przed stanem nadającym się do hospitalizacji. Badania izraelskie mówią o 13-krotnie lepszej ochronie z naturalnych przeciwciał, niż tych nabytych po krzepionce .

Z kolei badania opublikowane przez polski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego wskazują inaczej, że wśród badanych zakrzepionych w pierwszej fazie wykazano przeciwciała u 99% badanych, zaś w późniejszej fazie badania u 97,4% badanych.

To wydaje się nienaturalnie dużo, ale potwierdza tezę, że przeciwciała pokrzepienne nikną, choć wolniej niż to wykazują inne badania. Za to ciekawie zachowali się niezakrepieni, bo im poziom przeciwciał WZRÓSŁ z 35,9% do 41,7% w drugiej, późniejszej fazie badań. Taki to wirus i takie krzepionki.

Zakończył się ostatecznie mit o miarodajności testów. No bo jak to jest: we Włoszech mamy 2G, czyli gość z negatywnym testem sprzed sekundy nie wejdzie do restauracji, a zaszczepiony, choć wiadomo, że może i przenosić, i zakażać, i być chorym to wejdzie? Gdzie tu sens? Widać, że tu nie chodzi o żadną epidemię, tylko o to, by wymusić „dobrowolny przymus” krzepienia.

Sens znaleźli Szwajcarzy, którzy zamiast szczepić w ciemno wszystko co się rusza i w góry nie uchodzi, kwalifikują jako ozdrowieńców wszystkich, których testy na przeciwciała wykazują odpowiednio wysoki ich poziom. To logiczne, od momentu kiedy zaprzestaniemy zabawy w to, kto się na maksa zakrzepi i zaczniemy badać ludzi na przeciwciała, które wskazują realny poziom ochrony. A nie jest nim dzisiaj podstawowe kryterium, zero-jedynkowy fakt zakrzepienia o niewiadomych i nietrwałych reakcjach immunologicznych.

Jak widać kombinacje z G są skomplikowane i niezbyt logiczne. A to i tak dobrze, bo w wielu krajach to musisz mieć paszport krzepienny i już. Coraz częściej mówi się o przymusowych krzepieniach i testuje się to na razie w podejściu pod Austrię, która to sobie obiecała, znaczy się obywatelom, na luty.

Teraz przygląda się jak idzie im totalny lockdown, w który wrzucili wszystkich – równo za i niezakrzepionych. Jak się okaże, że jednak wirus się utrzyma na powierzchni i w transmisji, to mają wprowadzić krzepienny obowiązek. Nieskuteczność krzepionek będą leczyć ich zwiększeniem, czyli zamiast cholery zaserwują nie dżumę, tylko jeszcze więcej cholery.

Przez ten czas pobadają też Nas Troje, czyli czy Austriacy to zniosą bez szemrania. A więc to będzie także ostateczny koniec bajań o skuteczności lockdownów i kwarantann. Jedyny pozytywny aspekt tej sytuacji to taki, że w razie przymusu to władze biorą pełną odpowiedzialność za skutki takich krzepień, bo do tej pory to lud robił to z dobrej woli.

A więc nieuchronnie zmierzamy do G1. To szaleństwo, nienaukowe i nielogiczne. Moim zdaniem nie przyniesie żadnej poprawy w walce z wirusem, a tylko będzie testowaniem społeczeństw na odporność przeciwko zniewoleniu. Nieuzasadnionemu z przyczyn epidemiologicznych, a więc zniewoleniu w formie czystej.

Ostatnie wpisy

Kategorie

ZNAMIĘ BESTII ”G” – WPROWADZAJĄ NOWY SYSTEM SEGREGASCJI SANITARNEJ W EUROPIE

15 stycznia 2022 / Możliwość komentowania ZNAMIĘ BESTII ”G” – WPROWADZAJĄ NOWY SYSTEM SEGREGASCJI SANITARNEJ W EUROPIE została wyłączona

Może Ci się spodobać

NWO – TAJEMNICE NOWEGO ”POLSKIEGO ŁADU”. 22 maja 2021

  • Ostatnie wpisy
  • Kategorie
  • ZNAMIĘ BESTII ”G” – WPROWADZAJĄ NOWY SYSTEM SEGREGASCJI SANITARNEJ W EUROPIE
  • Może Ci się spodobać